To była głośna i wyjątkowo wstrząsająca zbrodnia. Doszło do niej w marcu 2013 r. w mieszkaniu na gdańskiej Starówce, gdzie od strzałów z broni zginęła trzyosobowa rodzina.
Drobiazgowe śledztwo, w którym policjanci z Gdańska oraz prokuratorzy z Prokuratury Apelacyjnej korzystali nawet z pomocy Interpolu, trwało dwa lata. Teraz do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Samirowi S., Rosjaninowi mieszkającemu w Polsce.
Odpowie on za potrójne zabójstwo „w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie", zabór mienia i nielegalne posiadanie broni – wynika z aktu oskarżenia, który śledczy dzisiaj zaprezentują. "Rzeczpospolita" dotarła do głównych tez liczącego ponad sto stron dokumentu.
33-letni Adam K. i jego żona mieli opinię zgodnego i szanujące się małżeństwa. On był znanym kolekcjonerem militariów niemieckich z okresu II Wojny Światowej i żył z ich sprzedaży. Swoje najcenniejsze eksponaty, w tym m.in. kordziki SS, klamry od pasów wojskowych, sygnety z czaszkami i porcelanę: filiżanki i talerze sygnowane „Waffen SS" i „SS Reich", Adam K. trzymał w szklanej gablocie w mieszkaniu. Były jego „oczkiem w głowie" i lokatą na przyszłość. Ta kolekcja, jedna z najlepszych w Gdańsku, padła łupem domniemanego zabójcy: Samira S., którego kolekcjoner poznał na zlocie militarnym.
Jak wynika z ustaleń śledczych impulsem, który miał popchnąć Rosjanina do zbrodni był oficerski kordzik. Samir S. chciał, by kolekcjoner go wycenił i dlatego do niego przyszedł. Kiedy okazało się, że przedmiot jest niewiele wart, Rosjanin wpadł w złość. Między mężczyznami miało dojść do gwałtownej sprzeczki podczas której S. miał wyjąć broń i strzelić, zabijając kolejno całą rodzinę. Dlaczego zabił nawet dziecko? „Dlatego, że wyło" - powiedział Samir S. jednemu z policjantów. Z mieszkania miał zabrać militaria i wartościowe rzeczy, które później śledczy u niego znaleźli. Biegli orzekli, że w chwili zbrodni Rosjanin był poczytalny. Grozi mu dożywocie.