Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Po zwycięstwie wyborczym...
Po raz pierwszy od upadku ZSRR we wszystkich rosyjskich regionach jednocześnie odbyły się ćwiczenia obrony cywilnej. Zawyły syreny, a stacje telewizyjne przerwały swoje programy i nadawały komunikaty władz. Władze zaś nie ujawniały szczegółów tych ćwiczeń, ale z przecieków medialnych wynika, że chodziło o przetrwanie ludności w warunkach wojny atomowej. Scenariusz miał zakładać, że aż 70 proc. budynków mieszkalnych Rosji oraz cała infrastruktura krytyczna została zniszczona. Z przeznaczonego do wewnętrznego użytku dokumentu, który opublikował portal Baza wynika, że legenda ćwiczeń zakłada, że w Rosji już odbyła się powszechna mobilizacja, w niektórych regionach wprowadzono stan wojenny, a także pojawiły się „strefy skażenia radioaktywnego”.
Margarita Simonian: Zdetonujmy bombę wodorową nad Syberią
Tymczasem w Moskwie znów ścigają się na pomysły dotyczące użycia broni nuklearnej w wojnie z Ukrainą. Niedawno deputowany Dumy z rządzącej „Jednej Rosji” gen. Andriej Guruliow stwierdził, że Rosja powinna uderzyć taktyczną bronią jądrową w ukraińskie siły w okolicy miejscowości Robotyne w obwodzie zaporoskim. Bo tam właśnie Ukraińcy przedzierają się przez rosyjską linię obrony. Z kolei naczelna rosyjska propagandystka Margarita Simonian (szefowa RT) zaproponowała, by dokonać „termojądrowego wybuchu” nad Syberią. Powołując się na „mądrego rozmówcę” stwierdziła, że w ten sposób Ziemia straciłaby łączność z satelitami, unieruchomione zostałyby też wszystkie systemy łączności radioelektronicznej, nie działałyby telefony komórkowe. Od razu żachnęli się gubernatorzy regionów, które mogłyby znaleźć się w strefie takiego wybuchu. Mer Nowosybirska Anatolij Łokoć (fizyk z wykształcenia) komentując wypowiedź Simonian w mediach rosyjskich ostrzegał, że skutki takiego wybuchu ziemia odczuwałaby „setki, a może i tysiące lat”. Z kolei rosyjscy naukowcy z dziedziny fizyki jądrowej ostrożnie tłumaczyli propagandystce, że wybuch nie doprowadziłby do „wyłączenia komórek” w Stanach Zjednoczonych czy Europie, a co najwyższej uszkodziłby satelity znajdujące się w zasięgu 100 kilometrów.
Czytaj więcej
Prezydent Wołodymyr Zełenski twierdzi, że jeśli wojna na Ukrainie zostanie zamrożona, Rosja może...
Jak zniechęcić Zachód do pomagania Ukrainie
Kilka dni temu kolejny swój artykuł opublikował w czasopiśmie „Rosja w globalnej polityce” wpływowy prokremlowski ekspert ds. międzynarodowych Siergiej Karaganow. W czerwcu sugerował, że Stany Zjednoczone nie będą „poświęcać umownego Boston na rzecz umownego Poznania”. Tym razem podtrzymuje wszystkie swoje kontrowersyjne tezy dotyczące użycia broni nuklearnej i idzie dalej. - Musimy przywrócić naszym przeciwnikom, ale też partnerom, świadomość tego, że jesteśmy zdeterminowani „odpowiadać na całość” w przypadku kontynuacji i eskalacji agresywnych działań. Żaden dron, niezależnie od demonizacji Korei Północnej, nie uderzył w Pjongjang – pisze Karaganow.