Ukraińskie rozdroża cerkwi
Jonatan formalnie jest pierwszym urzędującym biskupem skazanym za działalność prorosyjską. Jednak w maju, w Kropywnyckim (dawniej Kirowohrad) skazano byłego biskupa miejscowej eparchii (a w chwili wydania wyroku zwykłego kleryka) Jozafata na trzy lata więzienia za rosyjską propagandę i „podżeganie do nienawiści religijnej”.
Obecnie skazany biskup Jonatan należy do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Jednak od marca ubiegłego roku z wszystkich jej dokumentów zaczęto usuwać drugą część nazwy. Cerkiew ogłosiła swą niezależność od Moskwy, ale w żaden sposób zatwierdzono tego prawnie.
Z kolei władze ukraińskie zarzucają jej, że nadal podporządkowana jest moskiewskiej centrali i sprzyja armii inwazyjnej. – Zebrano materiały i przekazano sądom, na ich podstawie wszczęto około 50 spraw karnych. Konkretne przypadki, w których oskarżani są przedstawiciele tej cerkwi, głównie z południowych i wschodnich regionów Ukrainy. Oni nie tylko współpracowali (z rosyjskimi okupantami-red.), czy błogosławili (ich). Tworzyli listy byłych żołnierzy, ludzi, którzy zajmowali jakieś stanowiska w miejscowych organach władzy, nauczycieli języka ukraińskiego, literatury czy historii. Oni po prostu mają ręce we krwi – sądzi kijowska filozof Ludmiła Filipowicz.
BEZPŁATNY WEBINAR
Dowiedz się, jak łatwo i prawidłowo rozliczyć PIT za 2024 rok.
Zapisz się
"Jedność Świętej Rusi"
Na przełomie roku 2022 i 2023 śledczy dokonali masowych rewizji w pomieszczeniach Cerkwi na całej Ukrainie: siedzibach biskupów, klasztorach etc. Nie znaleziono jednak dowodów działalności szpiegowskiej, o którą podejrzewano duchownych. Natomiast zarekwirowano znaczną ilość różnych druków, które uznano za rosyjską propagandę.
Wyrok na biskupa Jonatana gwałtownie skrytykował patriarcha moskiewski Cyryl nazywając go „przykładem prześladowania za wiarę” i „aktem straszliwego naruszenia wolności religijnej”. Jednocześnie jednak – broniąc skazanego – powiedział, że „wzywał, jak i cała Cerkiew, do duchowej jedności Świętej Rusi”. To ostatnie stwierdzenie na pewno nie pomogło skazanemu.