- No, dlaczego go nie kropnęliśmy – pytała w swoim programie telewizyjnym jedna z najważniejszych rosyjskich propagandystek Olga Skabiejewa. Część jej gości próbowała tłumaczyć, że „to problem, kto go zastąpi. On ma jednak własne zdanie a (wiceprezydent) Kamala Harris jest zupełnie bezwolna”. Nikt nawet się nie zająknął, że ewentualny zamach na prezydenta USA automatycznie oznacza wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Podobnie nonsensowne, obraźliwie lub chamskie wyjaśnienia zalały rosyjskie media i fora internetowe. „Biden w Kijowie. Alarm przeciwlotniczy to tam włączona tylko tak, dla podkreślenia atmosfery. Kampania przedwyborcza (amerykańskiego prezydenta) idzie pełną parą” – napisał jeden z tzw. wojenkorów, rosyjskich korespondentów wojennych zajmujących się wojną na Ukrainie.