Mizoginizm nie jest chorobą, tylko dość podłą i - rzeczywiście chorobliwą - cechą osobowości. Podłą tak samo, jak nienawiść, czy silna niechęć do jakiejkolwiek innej grupy ludzi, która odróżnia się od nienawidzącego z jakiegoś powodu, który wynika z rasy, płci, uwarunkowań fizycznych czy psychicznych. Czyli takich, które nie podlegają wyborowi i na które nie ma się wpływu. W wypadku nienawiści do płci żeńskiej, chodzi o połowę populacji. „Mizogin uważa kobiety za gorsze od mężczyzn i chciałby, by były one im poddane, twierdzi, że są one winne całemu złu świata” - można przeczytać w medycznych poradnikach. Ta definicja jak ulał pasuje do treści wypowiadanych przez niektórych publicystów, szczególnie często występujących w TVP.