Solidne, potwierdzone rosnącymi obrotami środowe odbicie, zdaniem sporej części inwestorów stanowiło zapowiedź, że po dwóch dniach sporych spadków, którego ofiarami były w pierwszej kolejności polskie banki, nad GPW znowu zaświeci słońce. Na korzyść kupujących pracowały też mocne zwyżki na giełdzie nowojorskiej a przede wszystkim informacje, że rozmowy w sprawie dalszego wspierania Grecji zmierzają do szczęśliwego finału.
Jeszcze rano okazało się jednak, że plotki w sprawie Grecji były jedynie negocjacyjnym blefem użytym przez władze tego kraju. W tej sytuacji nastroje na europejskich rynkach kapitałowych gwałtownie schłodziły się. Najważniejsze parkiety już na otwarciu traciły na wartości. GPW próbowała co prawda kontynuować środowe zwyżki, ale zabrakło jej determinacji i również dołączyła do grupy spadkowiczów. O spadkowym finale czwartkowych notowań przesądzili Amerykanie. Sesja w Nowym Jorku zaczęła się na minusie w reakcji na słabsze od zakładanych dane z rynku pracy, które przysłoniły lepsze niż prognozowano dane z rynku nieruchomości.