Reklama

Zbiorowa odpowiedzialność za wyciek w Zatoce Meksykańskiej

W raporcie o przyczynach wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej BP uznał, że odpowiedzialność ponosi kilka firm, a katastrofę spowodowało osiem czynników technicznych i ludzkich
Zbiorowa odpowiedzialność za wyciek w Zatoce Meksykańskiej

Foto: AFP

Błędy ludzkie i techniczne popełnione przez BP i nie tylko, doprowadziły do katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej - stwierdził brytyjski koncern naftowy po wewnętrznym śledztwie.

W 200-stronicowym raporcie przygotowanym po czterech miesiącach postępowania wyjaśniającego przez szefa działu bezpieczeństwa, Marka Bly’ ego stwierdzono, że to kombinacja ośmiu czynników doprowadziła do wybuchu szybu Macombo, pożaru platformy wydobywczej Deepwater Horizon i śmierci 11 ludzi, a następnie do rozległego skażenia środowiska w Zatoce Meksykańskiej.

Za większość tych czynników byłyby w normalnych warunkach odpowiedzialne operator szybu i platformy, firma Transocean oraz Halliburton, która cementowała szyb.

Brytyjczycy nie przerzucili jednak winy na innych i uznali, że jeden z ich przedstawicieli, wspólnie z Transoceanem, niewłaściwie zinterpretował testy bezpieczeństwa, które wskazywały na groźbę eksplozji. Raport zawiera jednak wiele krytycznych słów pod adresem podwykonawców. Najbardziej dostało się Transoceanowi za wadliwie działające urządzenie automatycznie blokujące pęknięcie szybu na dnie morza (produkcji firmy Cameron Int'l), za zaakceptowanie negatywnych testów ciśnienia, za złe zacementowanie szybu, za jego pojedynczą obudowę

Decyzje podejmowane przez liczne firmy i zespoły robocze, także brytyjskiego koncernu, przyczyniły się do wypadku, a doszło doń na skutek złożonej i wzajemnie powiązanej serii awarii mechanicznych, ludzkich ocen, rozwiązań inżynieryjnych i przerw w łączności.

Reklama
Reklama

Zgodnie z oczekiwaniami, BP nie przyznał się do dużego zaniedbania. Można to wyjaśnić tym, że amerykańskie przepisy przewidują grzywnę do 4300 dolarów za każdą wylaną baryłkę, jeśli da się udowodnić zaniedbanie. W takim razie BP groziłaby teoretycznie grzywna 21,1 mld dolarów za 4,9 mln baryłek ropy w zatoce.

Zdaniem analityka rynku naftowego w NBC Stockbrokers, Petera Huttona, raport spełnia zadanie, jakim było dostarczenie koncernowi BP amunicji w przyszłych procesach sądowych, w których najważniejsze jest uniknięcie zarzutu dużego zaniedbania.

Agencja ratingowa Fitch podwyższyła o trzy punkty, z BBB do A, ocenę wiarygodności kredytowej BP, bo uznała, że nie ma już groźby wycieku z szybu Macondo. „Ponadto ocena A oznacza lepszą widoczność możliwych scenariuszy dotyczących zobowiązań czekających tę firmę oraz odzwierciedla znaczny postęp, jakiego BP dokonało do tej pory w gromadzeniu płynnych środków na regulowanie możliwych płatności” - dodała agencja.

BP wydal dotąd na walkę z wyciekiem 8 mld dolarów. Przewiduje, że dalsze oczyszczanie środowiska i rekompensaty mogą go kosztować następne ponad 32,2 mld dolarów.

Do eksplozji platformy doszło 20 kwietnia. Jej pożar spowodował śmierć 11 pracowników i zatonięcie platformy dwa dni później. Koncern zatamował wyciek 15 lipca, ale do wody dostało się 4,9 mln baryłek ropy. Do dymisji podał się prezes BP, Tony Hayward, zastąpi go od 1 października Robert Dudley, były prezes spółki j. v. TNK-BP.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama