Reklama

Niezrażony Berlin wciąż stawia na dialog z Rosją

Mimo porażek w polityce wschodniej niemiecka strategia wobec Rosji nie ulega zasadniczym zmianom. Zwłaszcza że gospodarka potrzebuje gazu jak nigdy.

Publikacja: 23.01.2022 21:00

Wiceadmirał Kay-Achim Schönbach

Wiceadmirał Kay-Achim Schönbach

Foto: afp

– Krym już przepadł i nigdy już nie wróci (do Ukrainy – przyp. red.). Wszystko, czego pragnie Putin, to szacunek i nie jest problemem mu go okazać, bo prawdopodobnie na to zasługuje – to słowa wypowiedziane przez szefa niemieckiej marynarki wiceadmirała Kaya-Achima Schönbacha w Indiach. Uznał także, że nonsensem jest obawa, że rosyjskie wojska wkroczą na Ukrainę.

– Jak może w środku kryzysu i być może przed wojną w Europie na szeroką skalę niemiecki admirał stawać w obronie Putina – pytał„ Bild”.

– To przejaw niemieckiej arogancji i megalomanii – skomentował ukraiński ambasador w Berlinie. Po interwencji minister obrony admirał podał się już do dymisji. Niczego ona jednak nie zmienia w niemieckiej ambiwalencji wobec obecnego konfliktu.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Czyje poglądy wyraził dowódca niemieckiej marynarki wojennej

Potężny premier Bawarii i szef CSU Markus Söder twierdzi w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ), że „stałe groźby i coraz ostrzejsze sankcje wobec Rosji nie mogą być jedynym rozwiązaniem”. Dokładnie to samo mówi Friedrich Merz, nowo wybrany szef CDU, ostrzegając, że sankcje w postaci odłączenia Rosji od systemu rozliczeń SWIFT to fatalny pomysł, gdyż uderzy również w niemiecką gospodarkę. Podobnie jak trwałe zablokowanie Nord Stream 2.

Reklama
Reklama

– Jest zdumiewające, jak szybko w Niemczech pada pytanie, co właściwie można zrobić, aby uspokoić Rosję. Właściwe byłoby pytanie, co musi zrobić Rosja, aby jej sąsiedzi nie postrzegali NATO jako jedynego gwaranta bezpieczeństwa wobec rosyjskich wpływów – piszą na łamach „FAZ” Janusz Reiter, były ambasador Polski w RFN, oraz Sigmar Gabriel (SPD), były wicekanclerz w jednym z rządów Merkel. Zwracają uwagę, że przyjęcie argumentów Putina o „okrążaniu” Rosji przez NATO oznacza automatycznie przejście do defensywy.

Do tej pory to SPD kanclerza Olafa Scholza uchodziła za ostoję Russlandverstehern, czyli rozumiejących Rosję. Ale to taką politykę realizowała Angela Merkel w koalicji z SPD. Berlin stawiał na spodziewane korzyści gospodarcze ze współpracy z imperium Putina, o co zabiegało potężne lobby niemieckiego przemysłu. Drugim członem tej strategii miał być polityczny dialog odziedziczony z czasów kanclerza Schrödera, służący „związaniu” Rosji poprzez polityczne zbliżenie. Stąd ukute w Berlinie pojęcia jak partnerstwo strategiczne czy partnerstwo modernizacyjne.

Czytaj więcej

Za plecami Ameryki. Sojusznik z Dalekiego Wschodu

Taka strategia już dawno się w wypaliła. Hannes Adomeit, ekspert w dziedzinie niemieckiej polityki wschodniej, analizował już niemal dwa lata temu, że tego rodzaju polityka była z góry skazana na niepowodzenie, gdyż jej konsekwentne wcielenie w życie byłoby z punktu widzenia Kremla zagrożeniem dla utrzymania władzy we własnym kraju oraz zadeklarowanych przez niego wpływów w centralnej i wschodniej Europie. – Rosja pod rządami Putina jest większym zagrożeniem dla Zachodu niż była w czasie Związku Radzieckiego – powiedział „Rzeczpospolitej” niedawno Adomeit.

W świetle tej analizy trudno nie oceniać krytycznie argumentów, iż nawet w epoce zimnej wojny gaz z rosyjskich złóż płynął do Europy bez przeszkód.

Kanclerz Scholz przekonywał jeszcze w grudniu, że Nord Stream 2 jest projektem wyłącznie gospodarczym, co oznaczało, że nie może być mowy o włączeniu go do katalogu sankcji wobec Rosji. Dopiero kilka dni temu na spotkaniu z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem uznał, że gazociągu nie można wyłączyć z całego kontekstu obecnej konfrontacji Rosji z Zachodem. Jest to zasadnicza zmiana, ale nie przełom.

Reklama
Reklama

– Ewentualne dłuższe moratorium na Nord Stream 2, w przypadku agresji Rosji na Ukrainę byłoby całkiem realne, choć konkretny sposób jego realizacji nie byłby łatwy – przekonuje „Rzeczpospolitą” Kai-Olaf Lang z berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik, finansowanego przez Bundestag. W jego ocenie pozycja Berlina polega z jednej strony na dążeniu do deeskalacji konfliktu i stąd wywodzi się odmowa dostaw broni na Ukrainę. Równocześnie panuje przekonanie, że sankcje w wypadku agresji nie powinny zlikwidować podstaw współpracy gospodarczej z Rosją. Stąd odrzucenie instrumentów ultima ratio, takich jak ograniczenie SWIFT. W sumie Niemcy nie uchylają się od mocnej, ale kontrolowanej i adekwatnej reakcji w odpowiedzi na działania Rosji. – Berlin stara się zapobiec interwencji rosyjskiej poprzez dialog, a nawet po ewentualnej agresji zamierza powrócić do rozmów i „dyplomacji kryzysowej” – tłumaczy Lang.

Dyplomacja
Donald Tusk z apelem do Polaków w Iranie. Dołącza MSZ. „Możliwość konfliktu realna”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Dyplomacja
Wiadomo, kiedy armia USA będzie gotowa do ataku na Iran. Oczekiwanie na decyzję Trumpa
Dyplomacja
90 proc. szans na wojnę USA z Iranem? Izrael już się przygotowuje
Dyplomacja
Dwie godziny i koniec. USA, Ukraina i Rosja już nie negocjują w Genewie
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama