Czarna Księga praktyk dyskryminacyjnych, niezgodnych z przepisami UE, powstawała przez ostatni rok na podstawie rozmów i skarg ze strony polskich przedsiębiorców. Ma one identyfikować naganne praktyki, które podkopują fundamenty jednolitego rynku, a docelowo Ministerstwo Rozwoju liczy na ich usunięcie.
- Raport ten będzie też dla nas wsparciem w rozmowach z Komisją Europejską oraz pozostałymi partnerami na forum unijnym i w kontaktach bilateralnych, podczas których Polska konsekwentnie od lat opowiada się za pogłębieniem integracji rynku wewnętrznego – zaznaczyła Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju.
Wśród nagannych praktyk opisanych w Czarnej Księdze, które zaburzają funkcjonowanie jednolitego rynku znalazły się takie jak: nieuzasadnione kary za brak dokumentów, zabezpieczenie kwot na przyszły podatek, nieuznawanie polskich zezwoleń na pracę wydawanych ukraińskim pracownikom polskiego przedsiębiorcy, niejasności w stosowaniu definicji pracownika delegowanego, dodatkowe wymogi certyfikacyjne, kontrole prawidłowości delegowania przez nieuprawniony podmiot, czy różne regulacje krajowe dotyczące emisji formaldehydu z mebli. Ciekawe, że konkretne przykłady są podane w raporcie bez nazw krajów, w których zostały zidentyfikowane, bo resort chce napiętnować nieprawidłowości, a nie kraje.
– Jednolity rynek to atut, który pozwala budować konkurencyjność Unii wobec globalnych potęg gospodarczych. Dlatego zależy nam na jego ochronie przed barierami, które mogą pojawiać się na fali krótkowzrocznych nastrojów protekcjonistycznych. Jego ochrona oznacza wymierne korzyści. Dalsza integracja, przy jednoczesnej eliminacji istniejących już barier, w odniesieniu jedynie do sektora usług, wskazuje się, że jego liberalizacja przyniosłaby ok. 2 proc. wzrostu gospodarczego w UE – podkreśla Emilewicz.
Ogłaszając Czarną Księgę resort rozwoju rozpoczyna konsultacje, których konkluzje zostaną przekazane unijnemu komisarzowi ds. rynku wewnętrznemu – Thierry Bretonowi. Ale prace nad nią wcale się nie kończą. - Ma ona charakter otwarty, dlatego apelujemy do przedsiębiorców, którzy działają na unijnych rynkach, by zgłaszali nam przykłady dyskryminacji, której doświadczają. KE zajmuje się tylko przypadkami, które trafią do niej drogą formalną – podkreślała Jadwiga Emilewicz.