Reklama

Zuzanna Dąbrowska: Sondaże wpłynęły na frekwencję

Sondaże stały się przed II turą instrumentem prowadzenia kampanii. Nawet wyniki exit poll posłużyły prezydentowi do ogłoszenia zwycięstwa.

Aktualizacja: 12.07.2020 22:22 Publikacja: 12.07.2020 19:36

Zuzanna Dąbrowska: Sondaże wpłynęły na frekwencję

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Od ogłoszenia wyników I tury najważniejsze stały się rezultaty pierwszych sondaży i pytanie, czy Rafał Trzaskowski zgromadzi głosy ludzi, którzy wybrali innych kandydatów, szczególnie tych z największą pulą poparcia: Szymona Hołowni i Krzysztofa Bosaka.

Pojawiło się też pytanie, czy kandydatom uda się pozyskać nowych wyborców, takich, którzy w I turze nie głosowali – bo nie mogli, nie chcieli, nie czuli się zmobilizowani. Jak analizował w „Rzeczpospolitej” Marcin Duma, szef IBRiS, o ile tuż po głosowaniu wśród „drugoturowców” prym wiedli zwolennicy urzędującego prezydenta, o tyle po tygodniu poparcie w tej grupie się wyrównało, a pod koniec dwutygodniowych zmagań przeważać zaczęli wyborcy chcący głosować na Trzaskowskiego. I chociaż zmieniał się skład poszczególnych grup chcących głosować, to jedno pozostawało niezmienne: sondaże pokazywały wyrównane szanse. I w tym punkcie okazały się bezbłędne, przygotowując opinię publiczną na wyniki exit poll, które nie wskazały jednoznacznie zwycięzcy.

W mediach społecznościowych przy każdej odsłonie nowych wyników zwolennicy jednego lub drugiego kandydata ruszali do mobilizowania znajomych i nieznajomych wyborców. Na próżno eksperci tłumaczyli, że jeden czy półtora punktu procentowego nie pozwala mówić o czyjejkolwiek przewadze, bo mieści się w granicach błędu. Internauci spragnieni byli rozstrzygnięcia, a media odpowiadały na to zapotrzebowanie, publikując kilkadziesiąt sondaży w ciągu 14 dni walki wyborczej.

Ich wskazania były ważne także dla sztabów wyborczych. Szczególnie jeśli towarzyszyły im wskazania dotyczące przepływu elektoratów. Kogo wybrali wyborcy Hołowni? On sam nie pozostawił niedopowiedzeń: zapowiedział, że zagłosuje na Trzaskowskiego, choć dodał: „Ja swojego kandydata w tych wyborach nie mam”. Głosował więc przeciw Andrzejowi Dudzie, a ta logika została zaakceptowana przez zdecydowaną większość jego wyborców. Prawdziwą zagadką pozostawali za to wyborcy Konfederacji, do których umizgiwali się obaj kandydaci. W końcu stało się jasne, że w II turze podział światopoglądowy na narodowców, korwinowców i zbuntowanych stał się w Konfederacji dojmujący jak nigdy przedtem.

Problemy pojawiły się też w elektoracie Lewicy: część bardziej radykalna nie dała się uwieść kandydatowi Koalicji Obywatelskiej, m.in właśnie ze względu na jego gesty wobec radykalnej prawicy i mało prospołeczne nastawienie w sprawach ekonomicznych.

Reklama
Reklama

A czy ten sondażowy kalejdoskop był w ogóle do czegoś wyborcom potrzebny? Na pewno podtrzymywał zainteresowanie głosowaniem. I może właśnie dzięki badaniom mamy w wyborach tak wysoką frekwencję.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama