Gdyby bez rozsądnego dystansu podchodzić do codziennych doniesień mediów, głównie licznych portali internetowych – tak polskich, jak zagranicznych – należałoby czym prędzej ustawić się w kolejce do sklepów po mąkę, sól i kaszę, jak to dawniej bywało. Wieje z nich bowiem wojną i to już nie chłodem owej dobrze znanej – zimnej, ale gorącą, i trudno to przypisać globalnemu ociepleniu.
Chcąc nie chcąc, czytelnik staje się ekspertem w dziedzinie uzbrojenia. Już wie, jakie posiada możliwości amerykański myśliwiec piątej generacji, choć czwarta uszła jego uwagi; wie, co może rosyjski Su-27 i czy NATO nadal jest bezradne wobec rosyjskich rakiet hipersonicznych.