Reklama

Kim Dzong Un nie daje świątecznych prezentów Amerykanom

Lider komunistów zapowiadał „podarek" dla USA. Ale do tej pory w stronę Waszyngtonu niczego nie wysłał.

Aktualizacja: 02.01.2020 19:41 Publikacja: 02.01.2020 18:24

Kim Dzong Un nie daje świątecznych prezentów Amerykanom

Foto: AFP

– Będziemy stopniowo opracowywać broń strategiczną niezbędną dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa, dopóki USA nie zmienią swej polityki wrogiej wobec nas – zapowiedział jednak na spotkaniu najwyższych rangą urzędników rządzącej partii komunistycznej.

Po raz pierwszy od sześciu lat Kim Dzong Un nie wystąpił z noworocznym orędziem do narodu, w którym tłumaczyłby, jak dalej należy „walczyć o socjalizm" (lider komunistów wprowadził taki zwyczaj dopiero dwa lata po przejęciu władzy w kraju). Zamiast tego zwołał plenum Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei. Zapowiedział na nim, że „nigdy nie będzie denuklearyzacji Koreańskiego Półwyspu" jeśli Waszyngton „nadal będzie groził" Pjongjangowi.

– On lubi mnie, ja lubię jego, damy sobie radę – bagatelizował groźby amerykański prezydent Donald Trump, mimo faktycznej zapowiedzi zerwania przez komunistów jednostronnego moratorium na próby rakietowe i nuklearne. Obaj przywódcy spotykali się w ubiegłym roku dwukrotnie (w Hanoi oraz w strefie zdemilitaryzowanej w koreańskim Panmundżonie), ale nie zawarli ostatecznego porozumienia. Korea wstrzymała jednak swoje testy nowych broni.

Przed plenum KC Kim zapowiedział wysłanie USA „świątecznego prezentu". W grudniu komuniści informowali, że testują „nową broń strategiczną, która będzie zapobiegać groźbom ze strony USA". Wszyscy eksperci byli przekonani, że w czasie świąt Pjongjang odpali kolejną rakietę balistyczną, tym bardziej że „prezentem" komuniści nazwali w 2017 roku start swojego pierwszego pocisku strategicznego.

Mimo iż nic nie wystartowało z koreańskich poligonów, amerykańscy wojskowi nadal sądzą, że „odpalenie rakiety dalekiego zasięgu jest jedną z opcji". Inni eksperci wśród opcji „prezentów dla USA" dostępnych Pjongjangowi wymieniają wystrzelenie satelity czy wprowadzenie do armii nowej, mobilnej wyrzutni rakiet balistycznych. Ale też zwodowanie okrętu podwodnego uzbrojonego w pociski balistyczne – najgroźniejszej broni z amerykańskiego punktu widzenia. Wejście do służby takiego okrętu Koreańczycy zapowiadali już wcześniej.

Reklama
Reklama

– Jakiekolwiek testy lub ćwiczenia nie tylko pozwalają im rozwijać nową broń, która jest szybsza, ma większy zasięg czy jest celniejsza. Dają też armii koreańskiej doświadczenie w obsługiwaniu jej – wyjaśnił ekspert Grace Liu w rozmowie z agencją Reuters.

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wyraził jednak nadzieję, że „Kim podejmie właściwą decyzję i wybierze pokój oraz dobrobyt zamiast konfliktu i wojny". Mniej optymistyczny okazał się sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, który przestrzegł Pjongjang przed powrotem do testów nuklearnych i rakietowych, gdyż byłoby to złamanie międzynarodowych umów o zakazie rozprzestrzeniania broni jądrowej.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Jak rumuńscy eksperci wspierali Karola Nawrockiego. Dziennikarskie śledztwo odsłania kulisy
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Dezerterzy nie zdali egzaminu z demokracji. Idziemy dalej
Polityka
Szymon Hołownia: Odeszli z Polski 2050, bo kierowała nimi nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama