Czy wszechobecne czarne ekrany, które przywitały nas o poranku w ramach akcji „Media bez wyboru", to katastroficzna wizja, która już niedługo w jakiejś mierze może się ziścić? Czy TVN24 za dwa miesiące może przestać nadawać?
Nasza stacja przetrwa, będzie istniała i się rozwijała. Nie ma innego scenariusza. Mimo niezrozumiałej zwłoki, która jest bardzo niepokojąca, wciąż czekamy na jedyną możliwą decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na gruncie polskiego prawa nie ma podstaw do tego, by koncesja nie została nam udzielona. Rządzący nie muszą być zachwyceni tym, że patrzymy im na ręce, zadajemy pytania i weryfikujemy obietnice. Mamy silne przekonanie, że poprawiamy w ten sposób jakość społeczeństwa obywatelskiego i demokracji w naszym kraju. Jednocześnie jesteśmy mocno podbudowani wsparciem, jakie dostaliśmy w odpowiedzi na brutalny atak na naszą firmę i bezprecedensową próbę zamknięcia nam ust. To inicjatywy pojedynczych osób, naszych widzów, ale też rozmaitych organizacji i stowarzyszeń. Mnóstwo dobrej energii, która została tym wrogim aktem wyzwolona, co pokazuje, jak bardzo jesteśmy potrzebni.