Na razie wszystko wskazuje, że przyczyny obydwu katastrof – październikowej w indonezyjskich liniach Lion Air i tej z 10 marca Ethiopian Airlines, najlepszego przewoźnika afrykańskiego, członka Star Alliance - były takie same. Wadliwie miał zadziałać system MCAS wspomagający sterowanie maszyną. Jego zadaniem jest zapobieganie utracie siły nośnej maszyny przez skierowanie je nosa w dół.
System jest wrażliwy i zdarza się, że włącza się zbyt często, także w nieuzasadnionych sytuacjach. Dobrze wyszkolony pilot wie, co ma robić w takiej sytuacji. Dowiódł tego instruktor Lion Air, który na dzień przed katastrofą leciał MAX-em jako pasażer (tzw. dead head). Kiedy zorientował się, że piloci mają jakiś kłopot, poszedł do kabiny i pomógł im w opanowaniu maszyny.