Leki na raka. Dostęp mocno ograniczony

Kryteria refundacji leków onkologicznych są tak wyśrubowane, że nie każdy może liczyć na przedłużenie życia.

Aktualizacja: 27.04.2015 21:55 Publikacja: 27.04.2015 20:24

Leki na raka. Dostęp mocno ograniczony

Foto: Rzeczpospolita/Paweł Gałka

W dobie epidemii nowotworów w Polsce, uruchomienia pakietu onkologicznego i stworzenia możliwości leczenia pacjentom z nowotworami bez kolejek zaskakuje fakt, że chorzy na raka mają w Polsce dostęp do znacznie mniejszej liczby nowoczesnych leków niż osoby w innych krajach Unii Europejskiej.

Zewsząd bariery

Takie wnioski płyną z raportu, jaki przygotowali eksperci firmy E&Y na zlecenie Fundacji Onkologicznej Osób Młodych Alivia. Dane są porażające.

Otóż na 30 innowacyjnych leków dostępnych w Europie nasze NFZ refunduje pacjentom tylko 18. Z czego dwa są dostępne bez względu na to, czy pacjent spełni kryteria medyczne do leczenia. Załapanie się na refundację 16 pozostałych graniczy niejednokrotnie z cudem, bo przepisy przewidują szereg wykluczeń dla pacjentów. Dla porównania chorzy w Holandii mają nieograniczony dostęp do wszystkich 30 leków, w Hiszpanii do 24, a na Słowacji do 15.

Wszystkie ograniczenia w dostępie do leków wpisane są bowiem w programy lekowe. Są to szpitalne listy refundacyjne. Nowoczesnych i zarazem drogich leków pacjenci nie kupią bowiem w aptece na receptę refundowaną. Muszą po lek zgłosić się do szpitala. Nie każdy ma tyle szczęścia, aby skorzystać z tej opcji.

Wykluczeni z leczenia są np. niektórzy pacjenci z rozsianym rakiem nerki. Na skuteczną terapię interferonem połączonym z farmaceutykiem o nazwie Bevacizumab mogą liczyć tylko chorzy po operacji, z usuniętą nerką. Szkopuł w tym, że w momencie, gdy nowotwór jest już tak zaawansowany, że pacjent nie kwalifikuje się do zabiegu i usunięcia nerki z guzem, nie może on liczyć na to, że szpital poda mu bevacizumab. Zostaje tylko mało skuteczne leczenie interferonem.

– To nieetyczne, że ograniczamy tym chorym dostęp do leczenia. Pozostaje im już tylko opieka paliatywna. W efekcie 15 proc. pacjentów z rakiem nerki nie ma szans na jakiekolwiek skuteczne leczenie w tym kraju – mówi prof. Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii z Wojskowego Instytutu Medycznego. Profesor opowiada o przypadku trzydziestoletniej kobiety, matki dwójki dzieci, która trafiła do jego szpitala z bardzo rzadkim nowotworem nerki. Przypadek ten nie kwalifikuje się do refundacji leków. W związku z tym profesor Szczylik wystąpił do NFZ z wnioskiem o zrefundowanie jej leczenia w trybie indywidualnym. Fundusz odmówił. – To jest barbarzyństwo, że urzędnik decyduje o tym, czy komuś dzięki podaniu skutecznych leków przedłuży życie czy nie – dodaje prof. Szczylik.

Szpitale zaś same są w sytuacji podbramkowej i onkolodzy nie mogą sami szafować lekami refundowanym. Zasady przewidziane w programach lekowych są bowiem takie, że szpital nie ma prawa podać pacjentowi leku, który nie spełnia kryteriów wskazanych przez urzędników. Jeśliby to zrobił, NFZ nie zwróciłby lecznicy pieniędzy za lek podany pacjentowi. Co więcej, szpital mógłby się narazić na kary finansowe.

Taką nauczkę dostał przed trzema laty Akademicki Szpital Kliniczny z Wrocławia. Poza kryteriami medycznymi podawał wprawdzie leki nie chorym na raka, ale na chorobę Leśniowskiego-Crohna. Na refundację według zapisów nie łapali się zbyt otyli mężczyźni. Czyli przy wzroście 182 cm ważący więcej niż 60 kg. A gdy szpital zaczął podawać lek osobom o większej masie ciała, dostał karę 300 tys. zł za to, że nie trzymał się przepisów i leczył pacjentów, którzy za dużo ważyli.

Dyskryminacja

Oprócz chorych z rozsianym rakiem nerki z inną barierą w dostępie do skutecznych leków spotykają się pacjentki z nowotworem piersi. Skutecznym medykamentem w walce z tym guzem jest herceptyna. Szkopuł w tym, że program lekowy nie przewiduje, aby mogły ją dostać pacjentki z zaawansowanym rakiem. A takich w Polsce jest większość.

– Pozbawia się pacjentów leku wydłużającego życie. Problem bowiem polega na tym, że urzędnicy tworzą programy lekowe za dokładnie. Chorzy muszą spełnić szereg warunków medycznych, aby dostać lek. A brak któregokolwiek z nich wyklucza pacjenta z programu – mówił prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii w Europejskim Centrum Zdrowia na marcowym spotkaniu Senackiej Komisji Zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia odpowiedzialne zaś wespół z NFZ za programy lekowe broni się, że refundacja leków w każdej postaci nowotworów nie zawsze jest możliwa.

– Na to muszą być niezbite dowody naukowe, tylko wtedy płatnik będzie finansował drogie terapie. Tymczasem w przypadku leczenia rozsianego raka nerki eksperci z Agencji Oceny Technologii medycznych wyrazili negatywne opinie – tłumaczył Igor Radziewicz-Winnicki, wiceminister zdrowia. Podkreślał także, że resort zawsze staje przed wyborem. – Bo refundacja drogiej terapii jednej grupie chorych oznacza, że pieniędzy zabraknie na leki dla innych – mówił wiceminister.

Według niego rozszerzenie refundacji leku na inne schorzenia zależy nie tylko od ministerstwa, ale także od producenta farmaceutyku. To firma musi złożyć wniosek do ministerstwa o objęcie leczeniem większej grupy jednostek chorobowych z tej racji, że są badania kliniczne na efektywność tego leczenia.

Mimo obrony wiceministra dane z raportu E&Y są nieubłagane. Nawet w Rumunii lekarze mogą bez skrępowania ordynować chorym onkologicznym 11 leków.

Długie czekanie

Co więcej, eksperci z E&Y podają, że jeśli innowacyjne leki pojawiają się w Polsce, to dość późno. Średnio dwa lata później od zaistnienia na rynku europejskim. Dlatego brakuje u nas np. leku Abraxane stosowanego w kuracji przerzutowego raka piersi czy przerzutowego raka trzustki. Nasi pacjenci nie uświadczą także leku o nazwie Tafinkar podawanego w leczeniu niezopreowanego czerniaka.

Decyzję bowiem o tym, czy lek ma zostać zrefundowany, podejmuje minister zdrowia. Najpierw wniosek o to musi złożyć firma farmaceutyczna. Skuteczność medykamentu ocenia jeszcze ministerialna agenda – Agencja Ochrony Technologii Medycznych. Fakt, że oceni pozytywnie skuteczność leku, nie oznacza jednak, że minister zdecyduje o jego refundacji.

Cała procedura zajmuje dwa lata. Wcześniej lekarze nie mogą zacząć leczyć pacjentów medykamentem. W innych krajach regulatorzy podejmują decyzje o refundacji szybciej. W Niemczech trwa to ok. trzech miesięcy, w Austrii niecałe pięć, a w Hiszpanii ok. roku.

– Racjonalne powody przemawiają za tym, aby usprawnić ten system. Chodzi o to, aby uratować więcej osób, dając im dostęp do skutecznego leczenia. Rozumiemy, że NFZ ma ograniczony budżet na refundację, ale nie podobają nam się nadużycia urzędników i uznaniowość ich decyzji – podkreśla Bartosz Poliński, prezes Fundacji Alivia. W Polsce co roku na nowotwory zapada ok. 150 tys. osób.

W dobie epidemii nowotworów w Polsce, uruchomienia pakietu onkologicznego i stworzenia możliwości leczenia pacjentom z nowotworami bez kolejek zaskakuje fakt, że chorzy na raka mają w Polsce dostęp do znacznie mniejszej liczby nowoczesnych leków niż osoby w innych krajach Unii Europejskiej.

Zewsząd bariery

Takie wnioski płyną z raportu, jaki przygotowali eksperci firmy E&Y na zlecenie Fundacji Onkologicznej Osób Młodych Alivia. Dane są porażające.

Otóż na 30 innowacyjnych leków dostępnych w Europie nasze NFZ refunduje pacjentom tylko 18. Z czego dwa są dostępne bez względu na to, czy pacjent spełni kryteria medyczne do leczenia. Załapanie się na refundację 16 pozostałych graniczy niejednokrotnie z cudem, bo przepisy przewidują szereg wykluczeń dla pacjentów. Dla porównania chorzy w Holandii mają nieograniczony dostęp do wszystkich 30 leków, w Hiszpanii do 24, a na Słowacji do 15.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Zdrowie
Bolesław Samoliński: Potrzeba prawdy w ochronie zdrowia
Zdrowie
Nasz cel to stały postęp w leczeniu
Zdrowie
Tatuowanie może doprowadzić do chłoniaka. Inspektorzy ostrzegają przed niebezpiecznymi atramentami
Zdrowie
Przedwczesny poród i jego konsekwencje. Co warto wiedzieć o opiece nad wcześniakiem?
Zdrowie
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska: Powrót maseczek? Popieram
Materiał Promocyjny
Citi Handlowy kontynuuje świetną ofertę dla tych, którzy preferują oszczędzanie na wysoki procent.