Deklarował pan, że nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich, bo umówił się z warszawiakami, że będzie prezydentem stolicy przez pełną kadencję. Dlaczego oszukał pan mieszkańców stolicy?
Sytuacja zmieniła się diametralnie. Po pierwsze, epidemia Covid-19 pokazała dramatyczną słabość państwa PiS i potrzebę silnego prezydenta. Dziś nad Pałacem Prezydenckim powiewa biała flaga. W trudnych czasach potrzebny jest prezydent, który będzie patrzył władzy na ręce i pobudzał ją do działania. Po drugie, jasne stało się dla mnie w ostatnich tygodniach, że PiS będzie robił wszystko, żeby niszczyć samorządy i ograniczyć ich władzę. Jako prezydent Polski nie pozwoliłbym na zniszczenie lokalnych autorytetów stojących najbliżej obywateli.