Reklama

W żłobie leży, któż pobieży kolędować małemu...

Szopki będą gotowe już w sobotę. Postoją do Trzech Króli, a może nawet do Matki Boskiej Gromnicznej, której święto przypada 2 lutego. Najwięcej wiernych obejrzy je w święta Bożego Narodzenia

Aktualizacja: 22.12.2007 19:35 Publikacja: 21.12.2007 23:28

W żłobie leży, któż pobieży kolędować małemu...

Foto: Rzeczpospolita

– Boże Narodzenie to dla Polaków najważniejsze święto. A przez młodzież, jak wynika z przeprowadzonych przez nas badań, uważane jest za najgłębiej przeżywane. Dlaczego? Bo są rodzinne – mówi ks. Sławomir Zaręba z Instytutu Statystyki Kościelnej. Duszpasterze przyznają, że choć w Warszawie utrwalona jest raczej tradycja nawiedzania Grobów Pańskich na Wielkanoc, to właśnie ze względu na rodzinne spędzanie świąt wielu warszawiaków na pewno „pójdzie do stajenki”.

W centrum każdej szopki jest Święta Rodzina.– I powinna być jej jedynym elementem. Stajenka ma emanować spokojem i być skromna – mówi jezuita przygotowujący żłóbek w klasztornym kościele przy ul. Świętojańskiej. – Bo taki wymiar ma Boże Narodzenie, a nie taki, jaki widzimy w supermarkecie. Trzeba wrócić do korzeni, do prostoty. I taki właśnie prosty, maleńki żłóbek położony u stóp ołtarza zobaczymy u oo. jezuitów. Może szokować, tym bardziej że to kościół słynący z bardzo ostrych, kontrowersyjnych wystrojów Grobu Pańskiego.

Podobnie będzie u oo. dominikanów przy ul. Freta. Zamiast szopki z głębokim intelektualnym przesłaniem zobaczymy prosty żłób zbity z desek. A w nim postać Chrystusa, nad którym pochlają się Józef i Maryja.– Taki jest najbliższy prawdy o narodzeniu Chrystusa – mówi brat Jarosław, pomysłodawca ekspozycji. – W Betlejem nie było fajerwerków, reniferów, polskich wiatraków. Głębia przesłania leży właśnie w prostocie.

Ale twórcy tegorocznych stajenek szukali też bardziej skomplikowanych form przekazania treści Bożego Narodzenia. Wystarczy przejść z ul. Świętojańskiej, gdzie zobaczymy jeszcze tradycyjną szopkę w katedrze św. Jana, na Krakowskie Przedmieście. Tam, w kościele akademickim św. Anny, przeniesiemy się z betlejemskiej szopy w nasz świat: pełen ludzi zapatrzonych w iluzoryczną świetlaną przyszłość.

– Mały Jezus leży pośród zniszczonych tablic z dziesięcioma przykazaniami. Tyłem do Niego stoi tłum ludzi. Przykazania są niewygodne, niepotrzebne, przestarzałe – komentuje prezentację rektor kościoła akademików Bogdan Bartołd. Dodaje, że liczy na wielu odwiedzających, zwłaszcza studentów. – Może zdobędą się na chwilę zastanowienia nad własnym życiem – mówi Bartołd. Na głęboką refleksję, a nawet zmianę myślenia liczy też pomysłodawca szopki w katedrze polowej przy ul. Długiej ks. Paweł Piątek. Przyznaje, że tegoroczny żłóbek jest inspirowany współczesnymi wydarzeniami. Przed katedrą stanie baner o wymiarach 8 na 4 metrów. Zobaczymy na nim polskiego żołnierza w polowej panterce, takiej jaką noszą wojska w Iraku. Będzie podawał chleb Irakijczykom. Zobaczymy wyciągnięte ręce dzieci, dorosłych i pomarszczone, starców. Nad wszystkim będzie górowało hasło „Bądź dobry jak chleb”.

Reklama
Reklama

– Chcemy przez tę szopkę pokazać, że nasza misja w Iraku ma przede wszystkim charakter humanitarny, o którym nawet media zapomniały – mówi z goryczą ks. Piątek. – Przypominamy, że zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II żołnierz jest sługą pokoju, bezpieczeństwa i wolności. Nie chcemy, by był postrzegany tylko jako człowiek z bronią.

Jeśli chcemy uciec od trudnych problemów wielkiego świata, warto zajrzeć do szopki przy kościele św. Stanisława Kostki przy ul. Hozjusza 2. A właściwie dwóch stajenek. Jedna, prawdziwa szopa zbita z drewna, stoi na dziedzińcu kościoła. W niej Święta Rodzina, w którą wcielają się parafianie. Możemy trafić nawet na maluszka, który pomacha do nas rączką, jakby błogosławił nam sam Jezus. A wszystko w wiejskiej scenerii, z żywymi zwierzętami. Będą osioł i lama, ptactwo domowe, m.in. indyki i perliczki. A anioły – też parafianie – zaśpiewają kolędy.Wewnątrz kościoła znajdziemy drugą szopkę.

– Chcieliśmy pokazać, że Chrystus przyszedł do naszej małej ojczyzny na Żoliborz, do naszej parafii, która obchodzi 80-lecie istnienia – wyjaśnia proboszcz ks. Zygmunt Malacki. Dlatego Święta Rodzina usadowiona jest wśród plansz przedstawiających żoliborskie bloki, wille i place.

Ale z małej ojczyzny można wrócić do ogólnochrześcijańskiego wymiaru Bożego Narodzenia. Takie spojrzenie na to święto proponują twórcy szopki w kościele bł. Brata Alberta przy pl. Teatralnym. Zobaczymy tam figurę Chrystusa położoną na wielkiej Biblii.

– Bo w tej księdze wszystko, co związane z chrześcijaństwem, jest zapowiedziane. I narodziny Chrystusa, i jego życie, i potem śmierć na krzyżu. Tam jest początek i koniec – opowiada o żłóbku ks. Wiesław Niewęgłowski, duszpasterz środowisk twórczych. Dodaje, że figura została przywieziona z Betlejem i jest kopią tej, która znajduje się w grocie betlejemskiej.

Najgłębszej refleksji teologicznej wymaga szopka w kościele św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej.

Reklama
Reklama

– W betlejemskim żłobie zaczyna się nasze zbawienie, które w pełni zrealizuje się w grobie Chrystusa. I dlatego pastuszkowie w naszej szopie przynoszą Jezusowi kosz pełen pisanek, które symbolizują Wielkanoc – wyjaśnia proboszcz ks. Józef Slipek. W szopce nowo narodzony Jezus został położony w beduińskim namiocie na dużym bochnie chleba znajdującym się na twardym klepisku. Jest owinięty w białe płótno podobne do całunu, w który był owinięty Chrystus w grobie. Nad wszystkim góruje napis: „Betlejem – dom chleba”.

A po prawej stronie Wisły, przed katedrą św. Floriana przy ul. Floriańskiej, będą stać wielkie 10-metrowe anioły. Jeden blady, wychudzony, drugi czerstwy, umalowany.

– Bo każdy, gruby, chudy, bogaty, biedny, może przyjść do Chrystusa – wyjaśnia kanclerz kurii ks. Wojciech Lipko. – O tym mówi napis nad stajenką: „Bądźcie uczniami Chrystusa”.

Z dziećmi, nie tylko małymi, warto wrócić na lewą stronę Wisły do klasztoru oo. Kapucynów przy ul. Miodowej. Tam, jak co roku, oblężenie będzie przeżywać licząca już 59 lat szopka ruchoma. W tym roku pojawi się w niej nowy element: wielka makieta Asyżu z postacią św. Franciszka.– Po raz pierwszy od 1948 roku gruntownie zmieniamy scenografię – wyjaśnia ksiądz Bogdan Augustyniak. – W przyszłym roku postawimy makietę Betlejem i Warszawy. Na tle wizerunku stolicy, przed żłóbkiem, będzie się przesuwał korowód znanych i zasłużonych warszawiaków. Odnowimy też wszystkie figurki. Mamy tylko kłopot ze starym mechanizmem. Nikt nie wie, jak go odrestaurować. Może trzeba będzie zrobić nowy?

2 Kościół św. Jacka, ul. Freta 10

3 Katedra św. Jana Chrzciciela, ul. Świętojańska 8

Reklama
Reklama

4 Kościół św. Anny, ul. Krakowskie Przedmieście 68

5 Katedra Polowa, ul. Długa 13/15

6 Kościół św. Stanisława Kostki, ul. Hozjusza 2

7 Kościół bł. Brata Alberta, pl. Teatralny 18

8 Kościół św. Andrzeja Apostoła, ul. Chłodna 9

Reklama
Reklama

9 Katedra św. Floriana, ul. Floriańska 2

10 Kościół oo. Kapucynów, ul. Kapucyńska 2 (na rogu ul. Miodowej).

Małgorzata Kunecka, specjalista d.s. obrzędowości w Muzeum Etnograficznym

Boże Narodzenie nie było obchodzone przez pierwszych chrześcijan. Do świątecznego kanonu weszło w IV wieku i wtedy też notuje się pierwsze przedstawienia Bożego Narodzenia w sztuce sakralnej. Najpierw pojawiły się tylko w kościołach pw. Bożego Narodzenia, gdzie stały przez cały rok. Była w nich jedynie Święta Rodzina. Twórcą szopki w dzisiejszym rozumieniu jest św. Franciszek z Asyżu.

W 1223 r. ustawił w grocie w miejscowości Greccio figury Jezusa, Maryi i św Józefa. Wprowadził też do szopy żywe zwierzęta. Do Polski zwyczaj urządzania żłóbków trafił już w średniowieczu. Powstawały początkowo przy klasztorach, ale wkrótce we wszystkich świątyniach. Były coraz bogatsze. Pojawiały się w nich postaci niezwiązane z przekazem ewangelicznym. W XVII – XVIII w. modne było odgrywanie przy żłóbku scenek o podłożu społecznym i politycznym. Ale największym zainteresowaniem wiernych cieszyły się sceny komiczne. Wierni przychodzili do kościoła jak do teatru, zwłaszcza że postaci w żłóbkach zaczęły się poruszać (były to np. kukiełki na patyku).

Reklama
Reklama

Takie komedie nie licują z powagą Kościoła – zdecydowali w XVIII w. biskupi i przegonili komediantów ze świątyń. W żłóbku znowu była tylko Święta Rodzina, a ruchome szopki wyruszyły na ulice. Pojawiły się ich odmiany regionalne.

„Betlejem oswojone”, czyli szopka wpisana we współczesność, pojawiło się w kościołach w XX w. Wróciły tematy społeczne i polityczne. Święta Rodzina stała się tłem dla pokazania problemów wiernych. Taką tradycję kontynuuje się do dziś.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama