Otylia Jędrzejczak ceni się wysoko

10 tys. zł - tyle zażądał ojciec Otylii Jędrzejczak za spotkanie córki z wojewodą śląskim

Aktualizacja: 01.10.2008 03:49 Publikacja: 30.09.2008 16:15

Otylia Jędrzejczak

Otylia Jędrzejczak

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Otylia Jędrzejczak, pochodząca z Rudy Śląskiej najsłynniejsza polska pływaczka miała być jednym z gości wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka podczas spotkania w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, zaplanowanym na 4 września. Trzy tygodnie temu wojewoda zaprosił do urzędu olimpijczyków z województwa śląskiego, którzy brali udział w Igrzyskach w Pekinie. Chciał im podziękować za sukcesy, jakie odnieśli na olimpiadzie.

W imieniu Leszka Blanika, mistrza świata w skoku (sportowiec jest zawodnikiem AZS AWFiS Gdańsk ale pochodzi ze śląskiego Radlina), z wojewodą spotkali się jego rodzice. Był wspólny obiad, sportowcy otrzymali pamiątkowe patery z podziękowaniami i zaproszenia na koncert "Budujemy nadzieję", z którego dochód będzie przeznaczony dla poszkodowanych przez trąbę powietrzną w regionie.

Zabrakło Otylii Jędrzejczak (czwarte miejsce w pływaniu motylkiem na 400 metrów). Dlaczego? Według informacji "Rz" poszło o pieniądze. Piotr Jędrzejczak, ojciec pływaczki miał zażądać za przyjazd córki 10 tys. zł. Miał też pretensje, że wojewoda nie wspierał finansowo kariery jego córki, kiedy zaczynała. Z Jędrzejczakiem rozmawiał pracownik gabinetu wojewody, Łukasz Łata. - Podczas pierwszej rozmowy powiedziałem jaka jest idea tego spotkania, obiecał że porozmawia z córką - opowiada Łata. - Kwota, 10 tys. zł, padła podczas drugiej rozmowy, od razu. Tłumaczyłem, że to nie jest komercyjna impreza i że nie zapłacimy tych pieniędzy. Pożegnaliśmy się - mówi.

Piotr Jędrzejczak twierdzi, że rzeczywiście dzwonił do niego "ktoś z urzędu". - Ale córka nie dostała oficjalnego zaproszenia, a powinna, jakby miała wolny czas, to może by przyjechała - mówi wymijająco. Podkreśla, że nie obraził się na Śląsk.

Na pytanie, czy to prawda, że wycenił przyjazd Otylii na 10 tys. zł, Jędrzejczak nie odpowiada. - Są jakieś zasady, tak to wygląda, mnie nie chodzi o pieniądze - twierdzi. W końcu, naciskany, czy podał kwotę, czy nie, odpowiada: - Chodziło o koszty podróży. Ostatnio córkę zaproszono do Gdańska, zapłacono jej samolot, tak to powinno wyglądać. Nie, kwoty nie podałem - mówi w końcu.

Łukasz Łata: - Niestety, nie chodziło o bliżej niesprecyzowane koszty podróży, ale o 10 tys. zł za przyjazd córki w ogóle. Gdyby pan Jędrzejczak poprosił o podwiezienie córki, zrobilibyśmy to. Nie wysyłaliśmy oficjalnych zaproszeń, dzwoniliśmy do wszystkich. Kilku sportowców odmówiło ze względu na inne plany, nikt nie mówił o pieniądzach.

Marta Malik, rzeczniczka wojewody śląskiego nie chce komentować całej sprawy. - Bardzo nam zależało na tym, aby Otylia Jędrzejczak przyjechała na zaproszenie wojewody. Cenimy ją jako sportowca.

Wydarzenia
RZECZo...: powiedzieli nam
Materiał Promocyjny
Garden Point – Twój klucz do wymarzonego ogrodu
Wydarzenia
Czy Unia Europejska jest gotowa na prezydenturę Trumpa?
Wydarzenia
Bezczeszczono zwłoki w lasach katyńskich
Materiał Promocyjny
Jak Meta dba o bezpieczeństwo wyborów w Polsce?
Materiał Promocyjny
GoWork.pl - praca to nie wszystko, co ma nam do zaoferowania!