Reklama

Paweł Kowal: Rządowy kult cargo z Chin

Uroczyste witanie maseczek zaszkodzi Polsce w relacjach z USA.

Aktualizacja: 14.04.2020 19:00 Publikacja: 14.04.2020 19:00

Paweł Kowal: Rządowy kult cargo z Chin

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

W tle walki z koronawirusem toczy się ostra rywalizacja symboliczna miedzy mocarstwami. Oby Opatrzność dopilnowała, by ta rywalizacja nie przeniosła się na inne pola. Chiny walczą o reputację i zarabiają na rozwożeniu po świecie maseczek i innego sprzętu. Stany Zjednoczone, w które wirus poważnie uderzył, zmagają się z tysiącami zmarłych. Przywódcy chińscy wiedzą, że ich autorytarny model ma pewną przewagę w trudnych czasach: łatwiej jest ograniczyć informacje o tym, jak wirus się rozprzestrzenia – bez wątpienia tak było na początku roku. Ich model pozwala też sprawnie wysyłać maseczki, nawet jeśli czasami są wątpliwej jakości, o czym donosiły media.

Ale już niedługo USA uporają się z pierwszą falą wirusa. Elementy współdziałania pomiędzy głównymi konkurentami do urzędu prezydenta Trumpem i Bidenem znikną. Pojawią się rozliczenia, zaostrzy się napięcie z Chinami – urzędujący prezydent będzie wskazywał na władze w Pekinie jako winne amerykańskich i światowych nieszczęść.

Uroczyste powitanie maseczek przez polskiego premiera i wicepremiera było zagraniem pod publikę. Można było zaprosić też Ukraińców, którzy wypożyczyli samolot, byłaby dywersyfikacja we wdzięczności, a wielkie święto Ambasady Chin nie byłoby bardzo popsute. Warto przetłumaczyć to na język polityki: powitanie samolotu z chińskimi zakupami to udział w ostrej rywalizacji, która już teraz się toczy pomiędzy Chinami a USA. I to nie po amerykańskiej stronie. Wkręcanie Polski w awanturę, a w najlepszym razie demonstracja faktu, że polski rząd tej rozgrywki nie rozumie. Po co nam to?

A może w mózgach części polskich liderów zalągł się szkodliwy mit, że Zachodu po koronawirusie nie będzie? Otóż będzie – w USA mogą wrócić do władzy demokraci, może się zmienić linia prezydenta Trumpa wobec Europy – piłka jest w grze. UE będzie się na nowo układać wewnętrznie. Nasze dzisiejsze gesty i deklaracje już są zaliczane na to konto. To nie jest więc dobry czas na basowanie chińskiej polityce. Nawet przywódcy czescy byli ostrożniejsi. To nie jest moment na wpisywanie się w amerykańsko-chińską rywalizację i roztkliwianie nad zakupami (bo nie darami przecież) z Chin, kiedy nowojorczycy opłakują zmarłych w zbiorowych mogiłach. Polska klasa polityczna nie ma krzty refleksji nad tym, że częścią problemu, który nas spotkał, jest system panujący w Chinach, uzależnienie wielkich organizacji międzynarodowych od Chin i ich politycznych metod. Nie chodzi o to, że posądzamy Chiny o złą wolę, ale o to, że w imię wewnętrznych uwarunkowań i prestiżu mocarstwa informacje o wirusie były opóźnione, a samoloty z Chin latały z wirusem dawno po tym, jak lotniska powinny być zamknięte. Dzisiaj ci, którzy nazywali sojusz z USA „egzotycznym”, oraz ci, którzy uważali, że nie ma już Unii, wspólnie robią politykę na transporcie z Chin – o ironio historii. Ta „lekkość” polskiej polityki zostanie dostrzeżona i nie będzie nam służyła, bo jest dowodem, że nie jesteśmy tak stali w uczuciach i „realistyczni”, jak sami o sobie myślimy.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama