Reklama
Rozwiń
Reklama

Niech moc będzie z nami

- W niedzielę może się zdarzyć wszystko, z szaloną wymianą ciosów włącznie - mówi w rozmowie z "Rz" trener Wisły Kraków Maciej Skorża o nadchodzącym spotkaniu z Legią Warszawa

Aktualizacja: 09.05.2009 00:03 Publikacja: 08.05.2009 20:57

Maciej Skorża

Maciej Skorża

Foto: Fotorzepa, Bartosz Siedlik

[b]"Rz": Wisła reklamuje mecz z Legią jako spektakl wiosny. Na plakacie Rafał Boguski odsłania teatralną kurtynę, scena to stadion im. Henryka Reymana, reżyseria: Maciej Skorża. Jaki to będzie spektakl? Bo sądząc po komentarzach na temat gry najlepszych drużyn w ostatnich kolejkach, niektórzy obawiają się "Nędzników". [/b]

[b]Maciej Skorża:[/b] A mnie się wydaje, że moc jest z nami i bardziej będą to „Gwiezdne Wojny”. Czujemy, że jesteśmy w ostatnim czasie na fali, gramy dobrze i ładnie. Zawodzimy pod bramką, to fakt, stąd się wziął ostatni remis z Piastem Gliwice. Ale ufamy w swoje siły, stąd wiara w szatni, że pokonamy Legię.

[b]W tym sezonie spotkania zapowiadane jako przeboje jesieni czy wiosny raczej rozczarowywały. Z jednym wyjątkiem: właśnie Legii z Wisłą w pierwszej rundzie. W rewanżu też będzie tak efektownie? [/b]

Wierzę, że tak. Nasza ekstraklasa bardzo tego potrzebuje. Nie zgadzam się, że poziom rozgrywek znów się obniżył. Moim zdaniem liga zrobiła ogromny postęp jeśli chodzi o taktykę. Pod tym względem żadna drużyna nie odstaje dziś wyraźnie od reszty, zwłaszcza w obronie. Dzięki temu każdy może u nas wygrać z każdym, albo przynajmniej zremisować. I to widać też w tabeli, wyrównanej jak nigdy. Ostatnie mecze na szczycie były właśnie daniem dla tych, którzy lubią taktykę. A kibice którzy wolą emocje, rzeczywiście się tym daniem nie najedli.

[b]Jeśli jest z ligą lepiej, to dlaczego ciągle jest źle? [/b]

Reklama
Reklama

Nie jest źle, jest średnio, bo brakuje nam indywidualności. Takich zawodników, którzy potrafią dać drużynie coś niebanalnego, znaleźć sposób na te taktyczne manewry rywali. Tacy piłkarze są w ekstraklasie, ale rozsiani po drużynach czołówki. Jakby tak z Lecha, Legii, Bełchatowa i Wisły zrobić jeden zespół, to ręczę, że w europejskich pucharach nie musielibyśmy się go wstydzić.

[b]Pod jednym względem w lidze nic się nie zmienia: na końcu prawie zawsze wygrywa Wisła. Teraz też jest bardzo blisko mistrzostwa, mimo odejścia Dariusza Dudki, Clebera, mimo kontuzji, i mimo tego że Marek Zieńczuk, w ubiegłym sezonie wicekról strzelców, w tym nie strzelił ani jednego gola. Jak to się robi? [/b]

Trzeba sprawić, by ci piłkarze którzy mogą grać robili postępy. Nam się to udało. Patryk Małecki, Piotrek Ćwielong, Rafał Boguski, Marcelo - oni wszyscy mimo młodego wieku nie bali się wziąć na siebie odpowiedzialności za Wisłę. Brakuje im trochę regularności, ale i ona przyjdzie. Dziś słyszę, że z kandydatów do mistrzostwa Wisła ma najlepszą ławkę rezerwowych, ale na to też mocno zapracowaliśmy. Jesienią ciągle zmieniałem skład, sprawdzałem chłopaków w różnych miejscach na boisku. I dzisiaj np. Junior Diaz czy Patryk Małecki mogą grać na trzech pozycjach. A to mi daje duży komfort.

[b]Żeby zostać mistrzem, Wisła musi wygrać z Legią. A pan do meczów z tą drużyną nie ma szczęścia. Z siedmiu pod pana ręką Wisła wygrała tylko jeden.[/b]

Nie mam żadnego kompleksu Legii, i nie ma go też Wisła. Skupiamy się na tym, by zagrać po swojemu. Taki dobry futbol, jaki zwykle pokazujemy na własnym stadionie.

[b]Takesure Chinyama, poproszony niedawno w jednym z programów telewizyjnych o ocenę dwóch polskich trenerów, z którymi pracował: Macieja Skorży i Jana Urbana, powiedział że pod względem zawodowym jesteście niemal bliźniakami. [/b]

Reklama
Reklama

Gdy oglądam grę Legii, rzeczywiście widzę, że pewne rzeczy z Janem Urbanem powielamy. Obaj mocno stawiam na taktykę, ale dziś nie można inaczej. A co do Chinyamy: pamiętam, jak w Groclinie prosiłem prezesa Drzymałę, żebyśmy ściągnęli do siebie Takesure, bo zrobił na mnie duże wrażenie podczas zimowego obozu. Przekonałem prezesa, a teraz się okazuje, że wyhodowałem najgroźniejszą broń naszego najbliższego rywala. Ale zupełnie mnie to nie martwi. Takesure to fantastyczny człowiek i piłkarz.

[b]Wszyscy mówią, że Chinyama wiele się w ostatnim czasie nauczył jeśli chodzi o grę dla zespołu, nie jest już takim szaleńcem na boisku. Ale on też jest coraz lepszy, jeśli chodzi o technikę.[/b]

Nie przypadkiem to dziś jeden z najlepszych piłkarzy w lidze. Bardzo poprawił grę głową, a najbardziej: sztukę wygrywania pojedynków z obrońcami. No i zaczął dostrzegać kolegów, włączać się w rozgrywanie akcji. Bo jeszcze w Grodzisku zdarzało mu się, że rozgrywał własne mecze, nie oglądając się na drużynę.

[b]Trener Urban mówił, że tak podpowiadał mu menedżer: promuj siebie, bo nikt inny cię promować nie będzie. [/b]

Mam taki problem i u siebie z kilkoma piłkarzami. Powtarzam im cały czas: jak drużynie będzie szło dobrze, to z wysoką falą w górę pójdą wszyscy. Granie pod siebie przynosi odwrotny skutek.

[b]Udaje się ich przekonać? [/b]

Reklama
Reklama

Czasem tak. A czasem ich menedżerowie okazują się skuteczniejsi.

[b]Paweł Brożek, król strzelców sprzed roku, ma w tym sezonie szesnaście goli, o jednego mniej niż Chinyama. Biorąc pod uwagę, że wiosną dość długo leczył kontuzję, to jest aż szesnaście goli, czy jednak tylko szesnaście? [/b]

Moim zdaniem Paweł mógł zdobyć więcej goli. A z drugiej strony, strzelał bardzo ważne, dające nam punkty i zwycięstwa. Ale jemu zawsze wieszam poprzeczkę wysoko, bo on na to zasługuje skalą talentu. I ma jeszcze spore rezerwy.

[b]A kto w Wiśle ma największe? [/b]

Piotrek Brożek i Tomasz Jirsak.

Reklama
Reklama

[b]Jirsak, który spędza sezon na ławce rezerwowych, choć Wisła zapłaciła za niego blisko 800 tysięcy euro. [/b]

Trafił na złego trenera, który mu nie pozwala rozwijać talentu. Mówiąc poważnie, Tomek bardzo potrzebuje tego, czego ja teraz nie mogę mu dać: musi grać, a ja w środku pomocy nie mam dla niego miejsca. Stawiam na parę Junior Diaz - Radosław Sobolewski i oni mnie nie zawodzą. Niestety, to już nie jest czas na eksperymenty.

[b]Gdyby Wisła wykorzystała choć połowę sytuacji w meczu z Piastem, miałaby dzisiaj tyle samo punktów co Wisła, a niedzielny mecz - wyraźnego faworyta. Skąd się bierze ta nieskuteczność? Oczywiście tyle samo punktów co Legia, nie Wisła. [/b]

Cały ten tydzień pracowaliśmy nad tym, żeby zniknęła. Najwięcej sytuacji marnują nasi młodzi piłkarze. Dziś to martwi, ale jestem pewien, że wkrótce przestanie być problemem.

[b]W niedzielę Wisła musi strzelać. Legii teoretycznie wystarczy podział punktów, ale to raczej nie jest drużyna, która potrafi grać na remis. Myśli pan, że mimo wszystko spróbuje? [/b]

Reklama
Reklama

Legia przede wszystkim potrafi grać w piłkę. Dlatego w niedzielę może się zdarzyć wszystko, z szaloną wymianą ciosów włącznie. Powiem więcej: znając obecną Legię, zdziwiłbym się gdyby takiej wymiany nie było.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama