Reklama

Łukasz Warzecha: Nie zjeść ciastka i nie mieć ciastka

Przedstawiciele władzy czasami wydają się żywcem wyjęci z „Misia".

Publikacja: 23.03.2021 17:46

Łukasz Warzecha: Nie zjeść ciastka i nie mieć ciastka

Foto: AFP

Wśród środków erystycznych szczególnie rozpowszechniony jest chwyt dość prymitywny: to, co dzieje się dobrego, dzieje się dzięki temu, kogo chcemy chwalić; to, co niedobre, dzieje się mimo jego największych wysiłków. Dodać można jeszcze, że gdyby nie te wysiłki, byłoby znacznie gorzej.

Wartość takiej „argumentacji" jest mniej więcej podobna jak słynnej kwestii milicjanta z „Misia", pouczającego kierowcę: „A gdyby tak staruszka tutaj przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!".

Przedstawiciele władzy mają tendencję do bezwiednego cytowania bohaterów filmów mistrza Stanisława Barei. Ba, momentami wydają się sami jak żywcem z nich wyjęci. Ot, taki na przykład wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Pan wicerzecznik zaszczycił nas okruchami swej mądrości w rozmowie z Konradem Piaseckim w TVN24, gdzie był uprzejmy stwierdzić, że sprawna – jego zdaniem – służba zdrowia to efekt polityki rządu, natomiast zgony to już efekt wirusa, a polityka rządu nie ma z nimi nic wspólnego. Inaczej mówiąc – kto przeżył dotychczas, powinien być wdzięczny sprawującym władzę, gdyż przeżył tylko i wyłącznie dzięki ich poświęceniu, heroicznej pracy oraz bezprzykładnemu poświęceniu dla Polski. Przyczyną zaś śmierci, niekoniecznie na covid, jest to, że ludzie umarli i władza nie ma z tym nic wspólnego. Nie żyją, bo umarli, i po co drążyć temat?

Zaiste, przyznać trzeba, że rząd Zjednoczonej Prawicy osiągnął w czasie trochę już ponad roku epidemii coś, co mało komu na świecie się udało. Miarą tego wiekopomnego sukcesu są dwie liczby. Jedna to szacunkowe 70 tys. nadmiarowych zgonów tylko w ubiegłym roku (a w tym znów idziemy na rekord), druga to jeszcze bardziej szacunkowe straty wynikające z lockdownów, a sięgające prawdopodobnie nawet 300 lub więcej mld złotych. Gdybyśmy wliczyli wszystko, a więc straty w PKB, zadłużenie przedsiębiorców, wzrost zadłużenia państwa oraz pomoc z PFR, mogłoby wyjść grubo więcej. Tego jednak na razie nikt dokładnie nie skalkulował.

Jak mówi znane powiedzenie – niektórzy chcieliby i mieć ciastko, i zjeść ciastko. Rządowi udała się duża sztuka: ciastka nie zjedliśmy, ale też go nie mamy. Lub też, w wersji bardziej swojskiej: i cnotę straciliśmy, i rubelka nie udało się zarobić. Z dwóch możliwych modeli podejścia do epidemii wzięto to, co w obu najgorsze, i elegancko zmieszano: zapaść służby zdrowia, odcięcie od niej niecovidowych pacjentów ze wszystkimi tego skutkami oraz rozwalcowanie lockdownem sporej części gospodarki. Szacun, panie i panowie. Tak dać ciała to trzeba naprawdę umieć.

Reklama
Reklama

Autor jest publicystą „Do Rzeczy"

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama