Reklama
Rozwiń
Reklama

IPN sprawdzi patronów

Kilka dni temu mieszkańcy osiedla Zielona Łąka zwrócili się do władz olsztyńskiego uniwersytetu z wnioskiem, by patronami kilku znajdujących się tam ulic zostali byli naukowcy UWM.

Publikacja: 12.11.2007 01:52

– Nie wydaliśmy żadnej opinii. Musimy najpierw sprawdzić, czy kandydaci na patronów nie współpracowali z SB lub UB – mówi Ryszard Górecki, rektor UWM i senator PO. – To samo zrobimy w przypadku nazw ulic i auli znajdujących się na terenie naszej uczelni.

Olsztyński UWM ma własne miasteczko akademickie, w którym znajdują się kompleksy naukowe, akademiki i kluby studenckie. – Nieoficjalnie wiemy, że część patronów ulic i auli to tajni współpracownicy PRL-owskich służb. Trzeba ich zmienić. Patronem powinna być osoba, która ma nie tylko duże osiągnięcia naukowe, ale też nieposzlakowany życiorys – uważa Górecki. Rektor zaproponował już senatowi uczelni podjęcie uchwały, która pozbawiałaby tajnych współpracowników prawa do bycia patronami ulic czy budynków akademickich. – Nie można gloryfikować osób, które współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa – uważa Górecki.

Uchwała ma też określić nowe zasady nadawania nazw ulicom i budynkom w uniwersyteckim kampusie. – Procedury mają wyeliminować możliwość nadania nazwy np. ulicy byłemu tajnemu współpracownikowi. Przed rozpatrzeniem każdego wniosku będziemy po prostu występować do Instytutu Pamięci Narodowej o informacje na temat kandydata na patrona – dodaje rektor. Problem tajnych współpracowników to na olsztyńskiej uczelni temat tabu. Dwa tygodnie temu na specjalnym sympozjum historycy z olsztyńskiego IPN podali, że z SB i UB mogło współpracować nawet kilkudziesięciu byłych i obecnych pracowników naukowych uczelni. – Są wśród nich byli rektorzy i dziekani – potwierdza Paweł Warot, historyk IPN w Olsztynie, który pracuje nad publikacją zatytułowaną „SB wobec środowisk twórczych, naukowych i dziennikarskich”.

W listopadzie Warot opublikował informację na temat współpracy z SB Zenona P., byłego pracownika UWM. O Zenonie P. było w kraju głośno z powodu afery w spółdzielni Pojezierze, której był długoletnim prezesem. – W przyszłym tygodniu ujawnimy materiały dotyczące jednego z byłych rektorów – mówi „Rz” Warot.

Nieoficjalnie wiemy też, że w najbliższym czasie IPN opublikuje kolejne materiały dotyczące tym razem czynnych pracowników uniwersytetu. – Od problemu współpracy z SB nie uciekniemy – zapewnia nas jeden z profesorów UWM proszący o anonimowość. – Można było go rozwiązać szybciej, powołując komisję, która zajęłaby się współpracą naukowców ze służbami PRL. Tego jednak nie zrobiono.

Reklama
Reklama

Komisja, o której mówi, miała powstać wiosną bieżącego roku, kiedy obowiązywała poprzednia ustawa lustracyjna. Nakazywała ona lustrację naukowców. – Trybunał Konstytucyjny zakwestionował jednak wzór oświadczenia lustracyjnego i temat na uczelni ucichł. Teraz, kiedy dochodzą sygnały o tym, co znajduje się w archiwach IPN, sprawa powraca – twierdzi nasz rozmówca z uczelni.

Ale nawet jeśli senat uniwersytetu podejmie zapowiadaną przez rektora uchwałę, patroni, którzy współpracowali z SB, i tak nie znikną szybko z uczelnianego kampusu.

– Musimy poczekać z ich usunięciem do publikacji listy tajnych współpracowników przez IPN. A to może jeszcze potrwać – mówi rektor Górecki. – Dlatego zastanawiamy się, jak ten proces przyspieszyć, ale nie znaleźliśmy jeszcze rozwiązania.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama