Reklama

Dla Polaka bliscy są najważniejsi

Znana socjolog Barbara Fedyszak-Radziejowska zastanawia się nad fenomenem polskiej prorodzinności, który jednak nie przekłada się na wzrost liczby dzieci

Publikacja: 24.03.2009 02:30

[b]Rz: Polacy wciąż są bardzo prorodzinni – wynika z badań prowadzonych przez różne ośrodki. Nie zmieniło się to w ciągu 20 lat, mimo wielu innych zmian społecznych.[/b]

[b]Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog:[/b] Wedle prostych schematów i reguł interpretacyjnych widoczne osłabienie rodziny, czyli spadek dzietności i liczby zawieranych małżeństw, i wzrost liczby rozwodów powinny rangę rodziny obniżyć. Tymczasem w Polsce tak się nie stało.

[b]Dlaczego?[/b]

Po pierwsze z powodu przeszłości, czyli czasów, gdy przekaz kulturowy i socjalizacyjny obejmujący wartości, tradycję, patriotyzm, umiejętność radzenia sobie w życiu dokonywał się głównie w rodzinie, a nie w sferze publicznej. Myślę nie tylko o PRL, ale także III RP, która w sferze publicznej, w edukacji, w debacie publicznej w stopniu niewystarczającym przejęła obowiązki rodziców. Nie ufamy wielu instytucjom, wymiarowi sprawiedliwości, rządowi, Sejmowi czy politykom, nie jesteśmy zadowoleni ze służby zdrowia, edukacji szkolnej itd. A rodzina zdaje się dobrze odgrywać swoją rolę opiekuńczą, daje poczucie bezpieczeństwa i wsparcie w niekoniecznie przyjaznym świecie.

Po drugie badania pokazują, że niechętnie wybieramy takie wartości, w których zdobyciu pomaga rywalizacja i konkurencja, czyli sukces, karierę, politykę. Wolimy współpracę niż indywidualną rywalizację z innymi. Rodzina symbolizuje naszą orientację na wspólnotę, to coś więcej niż tylko rodzinocentryczność.

Reklama
Reklama

[b]Skoro rodzina jest dla Polaków tak ważna, dlaczego niemal co trzecie małżeństwo się rozpada i mamy jeden z najniższych w Europie przyrostów naturalnych? Skąd ten rozdźwięk między deklaracjami a życiem?[/b]

Wartości mają to do siebie, że są odczuwane i uznawane także wtedy, kiedy trudno jest je realizować. Rozdźwięk nie jest dla mnie niczym dziwnym. To, że mówimy, iż rodzina jest wartością także w czasach, gdy ma ona poważne problemy, oznacza, że jest dla nas ważna nie dlatego, iż łatwo i niejako naturalnie w niej żyjemy, lecz także dlatego, że trudno ją założyć i w dobrej kondycji utrzymać.

[b]Co stoi na przeszkodzie? Przyczyny psychologiczne, jak tłumaczą niektórzy, czy ekonomia? [/b]

Głównie przyczyny ekonomiczne. Z badań wynika, że teza o nowoczesności rozumianej jako zanikanie wartości wspólnotowych na rzecz indywidualnej samorealizacji nie znajduje w Polsce potwierdzenia. Nawet w grupie osób najlepiej wykształconych, gdzie sukces i kariera cenione są bardziej, rodzina i dzieci mają najwyższą pozycję w hierarchii wartości.

[b]Czym możemy więc tłumaczyć brak dzieci?[/b]

Bezrobociem, niskimi płacami, złą polityką prorodzinną państwa. Można sądzić, że poprawa materialnej kondycji rodziny zaowocuje dziećmi. Młodzi są prorodzinni, nie widać konfliktu pokoleń, uwewnętrzniona religijność jest w Polsce czymś realnym, a to sprzyja rodzinie i dzieciom. Mam wrażenie, że w tej jednej kwestii – dobra, bezpieczna, kochająca rodzina – nie chcemy dokonywać rewolucji. Dobrze byłoby, gdyby naszym wyborom towarzyszyła polityka prorodzinna, bo dzisiaj ma ona w Polsce charakter symboliczny.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama