Ojciec Bogusław Dąbrowski, franciszkanin z Ugandy, opowiada, że w regionie jego misji (100 km na północ od stolicy – Kampali) jedynym, co interesuje lokalną młodzież płci męskiej, jest informacja, jak daleko z ich wioski do legendarnych Niemiec. Bo w przekonaniu Ugandyjczyków Niemcy to prawdziwa ziemia obiecana. Kraj dobrobytu i powszechnej szczęśliwości, w którym każdemu przybyszowi ofiaruje się tyle pieniędzy, że może spokojnie przeżyć.
– Ile można dostać euro na miesiąc? 200 albo więcej. A ile to ugandyjskich szylingów? – padają kolejne pytania. – Jedno euro to cztery tysiące waszych szylingów – odpowiada ojciec Bogusław i widzi wkoło uśmiechnięte twarze nastoletnich parafian.