W Izbie Gmin panuje ponury nastrój. Premier Theresa May musi stawić czoło sytuacji, jakiej obawia się każdy przywódca narodu. Musi powiedzieć obywatelom o potwornych czynach, zabójstwie niewinnych, o ataku na serce demokracji, o uderzeniu na brytyjski parlament, w którym Winston Churchill zjednoczył Brytyjczyków przeciwko Hitlerowi. Musi znaleźć słowa na opisanie smutku po zamordowaniu policjanta, który był jednocześnie mężem i ojcem. Pani May musi wyjaśnić, że ów akt terroryzmu jest ohydną zbrodnią. Ideologii, która stała za tą tragedią, trzeba się przeciwstawić. Ale nie można iść dalej niż potępienie dla konkretnego przestępcy i jego pobudek.