Napady na cudzoziemców w RPA wywołują na całym kontynencie wzburzenie, podczas gdy zatonięcie tysięcy ludzi w morzu raczej nie jest przedmiotem zainteresowania. Może z wyjątkiem gazety z Kapsztadu „Cape Times", która obszernie pisze na temat band przemytniczych i przytacza cyniczną wypowiedź przemytnika ludzi; Etiopczyka o pseudonimie „Generał": „Zarzucacie mi, że zbyt wielu ludzi biorę na pokład, ale to są przecież ludzie, którym było bardzo śpieszno opuścić ten kontynent". Inny przemytnik ludzi, Etiopczyk o pseudonimie „Ghermaya", chełpi się w rozmowie z gazetą „Cape Times", że w tym roku jego interes „dobrze się kręci": „Wysłałem już 7-8 tysięcy ludzi".
Podobno siatka przemytnika Ghermanya zarobiła na tych „przeprawach" w ciągu dwóch lat sto milionów euro.
„Przyszli na świat, by umrzeć"
„Sud Quotidien" z Senegalu analizuje motywy młodych ludzi, szukających szczęścia w Europie: „Ich hasła brzmią 'dżihad', 'Barcelona albo śmierć' – to mówi za siebie. Najważniejsze dla nich, wynieść się stąd. Obojętnie, co się stanie. Otwarte morze jest dla tych ludzi synonimem poszukiwania lepszego jutra. Śmierć pachnie rajem. Żonglują pojęciem dżihadu, żeby opisać to, co jest niewypowiadalne: biorą na siebie ryzyko, by zabezpieczyć byt swoich rodzin, które opuszczają. Trudno powiedzieć, czym się kierują. Ci uchodźcy dopatrują się w swym zwątpieniu wielkiego szczęścia. Bo znajdują się między młotem a kowadłem: między nędzą a wojną. Smak niebezpieczeństwa jest ich ostatnią nadzieją. Przyszli na świat, by umrzeć".
Komu potrzebna Unia Afrykańska?
Emigrancka gazeta z Zimbabwe „The Zimbabwean" krytykuje zarówno Unię Europejską jak i Unię Afrykańską. W jej mniemaniu obie zawiodły: „UE waha się przed ratowaniem naszych dzieci wydanych na pastwę handlarzy ludźmi. UE nie dogada się w sprawie otwarcia granic. A godny ubolewania stan rządów afrykańskich z ikoną w postaci Roberta Mugabe na czele, będzie dalej wpływać na decyzje uchodźców szukania szczęścia w Europie. Pomoc rozwojowa dla Afryki została w przeważającej mierze zmarnowana. Niektóre z tych miliardów miały być wydatkowane bezpośrednio na strefy ochronne ONZ, na przykład w Afryce Północnej, gdzie miano przechwytywać potencjalnych uchodźców, zapewnić im tam miejsce i wyszkolić, a jednocześnie rozpatrywać ich wnioski azylowe do Europy". Z kolei „Observer" z Ugandy krytykuje brak jasnego wspólnego stanowiska Afryki: „Spójrzmy na to realistycznie: Czy przywódcy afrykańscy są w stanie kierować losami tego kontynentu, aby świat wreszcie przestał się z nas śmiać? Niestety ich dotychczasowa reakcja daje niewiele powodów do optymizmu. Unia Afrykańska nie przewodzi jak powinna i żaden przywódca narodowy za wyjątkiem Roberta Mugabe nie zabiera głosu w tej sprawie. Gdzie i kiedy UA zaprosi na szczyt w sprawie uchodźców? Jak wygląda 'masterplan' Unii Afrykańskiej na temat imigracji? Gdzie wspólne zobowiązanie przywódców afrykańskich do położenia kresu cierpieniom ich narodów?"
Ta tematyka porusza również „La Nouvelle Tribune" z Beninu w Afryce Zachodniej: „Tak zwana Unia Afrykańska powinna symbolizować jedność Afrykańczyków i ich pełną nadziei przyszłość. Ale ona zbywa ten temat milczeniem. W niektórych kwestiach okazuje całkowitą obojętność. UA przypomina wiele innych organizacji działających na tym kontynencie, pełnym biurokratów. Tymczasem dziesiątki tysięcy Afrykańczyków uciekają przed konfliktami zbrojnymi i nędzą, spowodowaną przez ich własne rządy, by umrzeć na morzu.