Reklama

Szwajcaria, kraj odosobniony

Michał Tomczyk, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego mówi "Rz" dlaczego Szwajcarzy chcą ograniczyć imigrację z UE.

Publikacja: 11.02.2014 13:00

Michał Tomczyk

Michał Tomczyk

Foto: archiwum prywatne

Rz: Szwajcarzy postanowili ograniczyć imigrację z Unii Europejskiej. Strefa Schengen to za wiele dla ceniących niezależność i odrębność Helwetów?

Michał Tomczyk:

Wyniki referendum to duże zaskoczenie i wielki sukces Partii Ludowej (SVP), która właściwie w pojedynkę walczyła ze wszystkimi innymi grupami interesów. Gdy w 2005 r. Szwajcarzy decydowali się na przystąpienie do strefy Schengen, nie widać było u nich większych obaw. Wtedy właściwie wszyscy byli za otwarciem rynku dla obcokrajowców. Szwajcarzy już nie są tak dumni ze swej odrębności jak 30 czy choćby 10 lat temu. Widzą, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie ich kraj nie może stać z boku. Do tego Szwajcarzy dużo podróżują, a dla przeciętnego obywatela to nic miłego, gdy na lotnisku musi stać w kolejce do specjalnej bramki dla osób spoza UE. W pewien sposób czują się naznaczeni.

A co ze słynną szwajcarską doktryną neutralności?

Do lat 90. XX wieku ta doktryna determinowała całą ich politykę zagraniczną. W tej chwili traktowana jest bardziej jako instrument polityczny: jeżeli Szwajcarom coś nie pasuje, wówczas swoje zaniechania, brak chęci integracji uzasadniają właśnie doktryną neutralności. To już bardziej zasłona dymna niż faktyczny determinant ich polityki.

Reklama
Reklama

Z czego w ogóle wzięły się ich niezależność i odrębność?

Szwajcaria zawsze była krajem odosobnionym, do tego wielonarodowym i wielojęzycznym. Kantony cieszyły się dużą autonomią, a neutralność nie tylko była doktryną wobec innych państw, ale przede wszystkim miała znaczenie w kontaktach między różnojęzycznymi kantonami. Przez lata historia utwierdzała Szwajcarów w przekonaniu, że niezależność przynosi same korzyści – dystans wobec innych państw zapewniał im stabilny, bezpieczny rozwój. Dlatego nie chcieli integrować się z Unią Europejską.

Na początku lat 90. podjęli jednak próbę przystąpienia do UE.

Zacznijmy od tego, że już w latach 60. Szwajcaria była członkiem założycielem EFTA (Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu). Wtedy postanowiono zacząć się integrować z Europą ze względów czysto ekonomicznych. W latach 70. podpisano umowę o wolnym handlu z EWG. Ale na zniesieniu barier w handlu poprzestano. Gdy jednak integracja przyśpieszyła, ta płaszczyzna współpracy dla wielu Szwajcarów okazała się niewystarczająca. W 1992 roku poddano pod referendum przystąpienie do EOG (Europejski Obszar Gospodarczy), co miało być pierwszym krokiem do pełnego członkostwa w Unii. Jednak, ku ogromnemu zdumieniu rządu, Szwajcarzy odrzucili plany integracji. Dziś historia zatoczyła koło, bo eurosceptycy wygrali identyczną większością głosów co w 1992 r.: zdobyli ?50,3 proc. poparcia.

Społeczeństwo
Nie żyje Jesse Jackson, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich w USA
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Barack Obama wywołał poruszenie słowami o kosmitach. Teraz wyjaśnia
Społeczeństwo
Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia
Społeczeństwo
Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama