Reklama
Rozwiń
Reklama

Prośne lochy pod ostrzałem

Nowe zasady polowania na dziki oburzyły i organizacje broniące praw zwierząt, i samych myśliwych.

Aktualizacja: 17.02.2015 22:14 Publikacja: 17.02.2015 20:39

Dziki w lesie m.in. spulchniają glebę

Dziki w lesie m.in. spulchniają glebę

Foto: Fotorzepa/Przemek Wierzchowski

W Polsce na lochy dzików nie można polować między połową stycznia a połową sierpnia. W grudniu Ministerstwo Środowiska zdecydowało jednak, że w latach 2015–2016 okres ochronny ulegnie skróceniu. Będzie obowiązywał między połową lutego a połową maja, a całkowicie zniesiony zostanie w województwie podlaskim. Oznacza to, że już teraz można tam odławiać lochy w ciąży oraz takie, którym towarzyszą młode warchlaki.

Nowe przepisy oburzają myśliwych. – Strzelanie do prośnych loch jest nieetyczne – mówi rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego Marek Matysek. Protestują też ekolodzy. – Skazanie warchlaków na śmierć głodową wskutek zabicia matki to forma szczególnego okrucieństwa – alarmuje Cezary Wyszyński z fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt.

Problem na Podlasiu

Dlaczego resort zmienił okresy ochronne? To skutek zwiększenia się populacji dzików, szczególnie na Podlasiu.

Dokładnie rok temu stwierdzono tam pierwszy w Polsce przypadek niegroźnego dla ludzi, choć zabójczego dla trzody chlewnej afrykańskiego pomoru świń. W efekcie na terenie kilku powiatów wprowadzono obostrzenia dla myśliwych. Najpierw zakazano polowań, a potem mogły się odbywać jedynie za zgodą powiatowego lekarza weterynarii. Miało to przeciwdziałać przemieszczaniu się zakażonych zwierząt.

Skutkiem był wzrost szkód powodowanych przez dziki w uprawach. Latem zaczęli lokalnie protestować rolnicy. Ich zdaniem odszkodowania za szkody, do których wypłacania prawo zobowiązuje koła łowieckie, były zbyt niskie.

W wyniku protestów zmieniła się polityka dotycząca polowań. Główny lekarz weterynarii wydał pozwolenie na odstrzał 3 tysięcy zwierząt na Podlasiu. Jednak limitu nie udało się zrealizować, bo myśliwi narzekali m.in. na niewystarczające dopłaty do zabitych dzików i brak chłodni do przetrzymywania tusz.

Reklama
Reklama

Populacja wciąż rosła, więc pomoc w związku ze szkodami spowodowanymi w uprawach zgłosił resort rolnictwa. Jednak ta sprawa i tak była jednym z głównych powodów rolniczych protestów przed tygodniem w Warszawie.

W efekcie minister rolnictwa Marek Sawicki rzucił pomysł całkowitej depopulacji dzików w województwie podlaskim, a wcześniej rozporządzenie w sprawie okresów ochronnych wydał szef resortu środowiska Maciej Grabowski.

Myśliwska etyka

– Rozporządzenie nie wkłada broni do rąk myśliwych. Nie ma obowiązku wykonywania strzałów do prośnych loch – tłumaczy rzeczniczka Ministerstwa Środowiska Katarzyna Pliszczyńska.

Inaczej nowe przepisy interpretują jednak sami myśliwi, bo ich wejściu w życie towarzyszyło zwiększenie się planów łowieckich. Zawrzało na branżowych forach internetowych. „W proponowanym okresie polował nie będę. Koledzy, etyka" – napisał jeden z myśliwych na forum Polskiego Związku Łowieckiego w Bydgoszczy. „Widok płodów wyjmowanych z brzucha zabitej własnoręcznie ciężarnej lochy lub widok małych pasiaczków, które biegają zaskoczone, gdy ich matka się nie podnosi, poruszy nawet mięsiarza (nieetycznego myśliwego – red.)" – dodał inny.

– Ustawa o ochronie zwierząt zabrania kopiowania ogonów u psów, a nowe rozporządzenie umożliwia zabicie matki. To jakiś horror – oburza się rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego.

Zastrzeżenia mają też organizacje broniące praw zwierząt. Pismo do ministra rolnictwa wystosowali przedstawiciele kilku z nich, w tym Vivy!, Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i WWF Polska. Odstrzał ciężarnych loch nazwali skrajnie niehumanitarnym i przypomnieli, że dziki spełniają w lasach wiele funkcji ekologicznych, m.in. spulchniają glebę, konsumują padlinę i tępią szkodniki.

Reklama
Reklama

Zmniejszyć populację

Zdaniem Pawła Średzińskiego z WWF Polska w celu ograniczenia przyrostu populacji dzików należałoby zrezygnować z dokarmiania zwierząt w lasach. Cezary Wyszyński zwraca z kolei uwagę na niekonsekwentną politykę władz, które najpierw przez ograniczenie polowań doprowadziły do zwiększenia się populacji, a teraz intensyfikują łowy.

Rzeczniczka Ministerstwa Środowiska tłumaczy, że zmiana okresów ochronnych to nie wszystko, co jej resort robi w sprawie ograniczenia liczby dzików. – Konsultacje międzyresortowe przeszedł projekt nowelizacji prawa łowieckiego, którego celem jest m.in. zwiększenie efektywności planów łowieckich – tłumaczy Katarzyna Pliszczyńska. Dodaje, że resort chce też ułatwić egzekwowanie odszkodowań z uwagi na szkody powodowane przez dziki.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Wielka awaria energetyczna na Pomorzu. Bez prądu mieszkańcy kilku powiatów
Społeczeństwo
MSZ odradza podróże do tego kraju. „Niebezpieczeństwo zawieszenia lotów”
Społeczeństwo
Śnieżyce i silny mróz. Synoptycy nie mają dobrych wiadomości dla Polaków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama