Kilka miesięcy temu ukraińskie media przygotowały spot z samolotem, który nadlatuje nad Warszawę i zrzuca ładunki wybuchowe. Przekaz ten miał symbolicznie wskazać, że agresja Rosji nie dotyczy tylko Ukrainy, ale też może dosięgnąć kraje sąsiednie. Czy pana zdaniem od tamtego czasu coś się zmieniło w kwestii ochrony ludności?
Scenariusz zakładający, że od strony Federacji Rosyjskiej nadlatuje nad stolicę miasta wchodzącego w skład NATO jakikolwiek samolot bojowy, nie jest możliwy. Bowiem ta przestrzeń jest od wielu miesięcy monitorowana, nadzorowana przez siły powietrzne krajów sojuszniczych.