Reklama

Kto wysyłał obraźliwe anonimy

Konflikt w muzeum w Szydłowcu. Pracownice placówki dostały obraźliwe listy. Szukają ich autora. Ich sporem z dyrekcją muzeum po publikacji „Rz” zainteresował się RPO

Aktualizacja: 12.11.2008 07:13 Publikacja: 12.11.2008 03:28

„Rz” opisała sprawę przewodniczek Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu. Na nagraniach, które ujawniliśmy, słychać, że kobiety były obrażane przez Stefana Rosińskiego (PSL), byłego szefa placówki, i Jadwigę Podsiadły, p.o. dyrektora. Padały m.in. słowa: pindy, gnidy, wywłoki.

Dorota Karpeta, Katarzyna Wełpa, Renata Wiśniewska, Monika Sadura i Anna Jakubowska twierdzą, że kierownictwo muzeum zaczęło je prześladować, gdy zawiadomiły o swoich kłopotach Państwową Inspekcję Pracy i prokuraturę. Z nagrań wynika, że Rosiński groził im zwolnieniem i zapewniał, że ma na to zgodę marszałka Adama Struzika z PSL (muzeum podlega samorządowi województwa).

Po publikacji „Rz” sprawą zainteresował się rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski oraz pełnomocnik rządu ds. równego traktowania minister Elżbieta Radziszewska.

Część nieprawidłowości w muzeum potwierdziła PIP. Badająca sprawę łamania praw pracowniczych i związkowych oraz stosowania mobbingu prokuratura umorzyła postępowanie. Kobiety zapowiadają pozew do sądu pracy.

„Rz” dotarła do innego postępowania, które prowadzą śledczy z Szydłowca. Dotyczy ono wulgarnych anonimów, jakie w sierpniu otrzymały przewodniczki. – Kiedy otworzyłam kopertę, byłam przerażona – opowiada kustosz Katarzyna Wełpa.

Reklama
Reklama

[wyimek]O pracownicach autor anonimu napisał m.in.: „musi być dobra w łóżku”, ma „zadatki na lesbijkę”[/wyimek]

Autor pisał, że Karpeta „nadaje się tylko do rżnięcia”, Sadura to „prawdopodobnie lesbijka”, Jakubowska „musi być dobra w łóżku” i ma „zadatki na lesbijkę”, a Wiśniewska ma „chamskie spojrzenie i zachowanie, żeby nie to, to pasowałaby na burdelmamę”. O samej kustosz ktoś napisał, że „tej mimo chęci nie da się molestować”. A na końcu listu: „Podejmiemy próbę pomolestowania trochę Anny J. W następnej kolejności podejmiemy próbę oceny pozostałych pań”. Podpis: „loża młodych szyderców”.

Podobną przesyłkę dostały wszystkie wymienione w liście kobiety. Zawiadomiły prokuraturę. Zaczęły szukać autora. – Zleciłyśmy grafologowi sporządzenie opinii. Wysłałyśmy próbki pisma dyrektora Rosińskiego i jego współpracowników – mówi Dorota Karpeta.

Z opinii Krzysztofa Bartoszyńskiego z Pracowni Ekspertyz Dokumentów i Psychografologii w Gdańsku wynika, że anonimy i jeden z materiałów porównawczych „sporządziła najprawdopodobniej ta sama osoba”. Wskazał on na próbkę z odręcznymi notatkami autorstwa jednego ze znajomych Stefana Rosińskiego. To Adolf Krzemiński, folklorysta pracujący w radomskiej delegaturze mazowieckiego urzędu marszałkowskiego.

W rozmowie z „Rz” Krzemiński nie ukrywał, że jest autorem analizowanych notatek. Gdy „Rz” zaproponowała, że prześle mu dokumenty z prośbą o weryfikację pisma, stwierdził: – Nie widzę takiej potrzeby.

[b]Masz pytanie wyślij e-mail do autora [link=mailto:t.niespial@rp.pl]t.niespial@rp.pl[/link][/b]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Sondaż: Nie chcemy już zmieniać czasu dwa razy do roku
Społeczeństwo
Nawet minus 20 stopni Celsjusza. Przed nami zimowy początek tygodnia
Społeczeństwo
Stolica wandali. Małe szanse, że sprawcy zapłacą za zniszczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama