Reklama
Rozwiń
Reklama

Ruchy miejskie łączą siły

Lokalne stowarzyszenia tworzą związek, by wpływać na stanowienie prawa. Czy zaistnieją też w wielkiej polityce?

Publikacja: 02.06.2016 18:35

Warszawskie Miasto Jest Nasze to jeden z bardziej znanych ruchów miejskich. Na zdjęciu pikieta przed

Warszawskie Miasto Jest Nasze to jeden z bardziej znanych ruchów miejskich. Na zdjęciu pikieta przed ratuszem w 2014 r., z tablicą w ręku – Łukasz Fiszer z zarządu stowarzyszenia.

Foto: materiały prasowe, fot. Piotr W. Bartoszek

Kongres Ruchów Miejskich – tak będzie się nazywać nowy związek stowarzyszeń o ambicjach wpływania na prace rządu i Sejmu. W sobotę w Toruniu odbędzie się jego spotkanie założycielskie.

– Wezmą w nim udział przedstawiciele 20 stowarzyszeń. Później do federacji dołączą kolejne. Będziemy pracować nad statutem, a jeśli zdążymy, wybierzemy członków władz. Funkcje będą sprawowane w sposób rotacyjny – mówi Piotr Wielgus, działacz miejski z Torunia i organizator sobotniego spotkania.

Dodaje, że związek zostanie zarejestrowany w sądzie. Tym samym faktem stanie się formalne złączenie najważniejszych ruchów miejskich działających w Polsce.

Czym są ruchy miejskie? Zrzeszają aktywistów, który głoszą tezy o przywróceniu miast mieszkańcom. Domagają się m.in. konsultacji społecznych dotyczących budżetu, zmniejszenia roli transportu samochodowego i rewitalizacji obszarów zdegradowanych.

Istotną rolę odgrywają w około 20 miastach. Najbardziej znane ruchy to m.in. poznańskie Prawo do Miasta, warszawskie Miasto Jest Nasze, działający w stolicy Małopolski Kraków Przeciw Igrzyskom, Czas Mieszkańców z Torunia i Ludzie dla Miasta z Gorzowa Wielkopolskiego.

Reklama
Reklama

Głośno stało się o nich dzięki sukcesom wyborczym w 2014 r. W Gorzowie fotel prezydenta wywalczył związany z ruchami Jacek Wójcicki. Zwycięzca wyborów w Poznaniu Jacek Jaśkowiak startował co prawda z ramienia PO, jednak wywodzi się z Porozumienia My-Poznaniacy.

Ruchy miejskie za swój sukces uważają też rezygnację przez Kraków ze starań o organizację igrzysk olimpijskich, a także wprowadzenie w około stu miastach i gminach tzw. budżetów partycypacyjnych. W ich ramach mieszkańcy decydują o tym, na co pójdzie część pieniędzy.

– W ubiegłej kadencji Sejmu nasi eksperci w dużym stopniu pomogli przygotować Krajową Politykę Miejską i pracowali przy ustawie o rewitalizacji – dodaje Piotr Wielgus.

Jego zdaniem ruchy miejskie będą się rozwijać, bo „mieszkańcy coraz częściej chcą mieć wpływ na rzeczywistość". Dlatego stowarzyszenia od lat zacieśniają współpracę. Przed wyborami samorządowymi 11 z nich zawiązało Porozumienie Ruchów Miejskich, ale nie zdecydowały się nadać mu osobowości prawnej.

Co roku odbywają się też ogólnopolskie kongresy. Podczas ubiegłorocznego w Gorzowie Wielkopolskim stowarzyszenia przyjęły manifest programowy „15 tez o mieście" i zdecydowały o stworzeniu federacji. Tę właśnie decyzję wprowadzą w życie w sobotę, inicjując działalność związku Kongres Ruchów Miejskich.

Do czego jest potrzebny taki związek? – Istnienie federacji pomoże nam lepiej włączać się w prace w Sejmie i w rządzie nad aktami prawnymi dotyczącymi miast i samorządów – uzasadnia Piotr Wielgus.

Reklama
Reklama

Pojawiają się jednak też pytania, czy nowa organizacja będzie się starała zaistnieć w polityce partyjnej. Wybory samorządowe w 2018 r. mogą okazać się kluczowe dla sceny politycznej, bo dopiero po nich nastąpią elekcje parlamentarna i prezydencka. Takie wybory są jednocześnie trudne dla małych partii z powodu konieczności wystawienia dużej liczby kandydatów.

– Trudno wyrokować, jaka będzie przyszłość ruchów miejskich. Przykładowo Partia Razem, która zaistniała przed wyborami do Sejmu, teraz ma gorszy okres – mówi poseł PiS Maks Kraczkowski. – Jednak jeśli związek stowarzyszeń okaże się sprawną organizacją, stanie się atrakcyjnym partnerem dla wielu partii politycznych – dodaje.

Obserwując politykę sejmową, można odnieść wrażenie, że ruchom miejskim najbliżej jest do Nowoczesnej. Dwie posłanki tej partii są związane z ruchami: Ewa Lieder i Joanna Scheuring-Wielgus. Ta druga jest żoną Piotra Wielgusa.

Posłanka zapewnia jednak, że Nowoczesna nie dąży do wykorzystania ruchów miejskich. – Wchodząc do Sejmu, pozostałam oczywiście sympatyczką ruchów, jednak przestałam się z tym afiszować – mówi Joanna Scheuring-Wielgus. – Poza tym w ruchach miejskich działają ludzie o różnych poglądach politycznych. Łączy je coś, co nazywamy miastopoglądem. Dlatego nigdy ruchy nie staną się partią – dodaje.

Również politolog dr hab. Rafał Chwedoruk uważa, że ruchy miejskie są silnie zróżnicowane politycznie. – Często są przystanią dla polityków, którzy przegrali rywalizację partyjną, a inni działacze bardzo łatwo potrafią wejść w krąg oddziaływania największych formacji – mówi.

W odróżnieniu od działaczy ruchów miejskich politolog twierdzi, że najlepszy okres mają one za sobą. – Ich sukcesy w największym stopniu wynikały z kryzysu liberalnej strony polskiej polityki i rozczarowania znacznej części elektoratu PO – tłumaczy Chwedoruk.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Wielka awaria energetyczna na Pomorzu. Bez prądu mieszkańcy kilku powiatów
Społeczeństwo
MSZ odradza podróże do tego kraju. „Niebezpieczeństwo zawieszenia lotów”
Społeczeństwo
Śnieżyce i silny mróz. Synoptycy nie mają dobrych wiadomości dla Polaków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama