– Orzeczenie to skutkuje derogacją całego mechanizmu prawnego tzw. testowania niezawisłości i bezstronności sędziów w toku postępowania przed sądami powszechnymi, wojskowymi i przed Sądem Najwyższym – stwierdził Trybunał.
Test bezstronności sędziego niezgodny z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny wyrzuca do kosza rozwiązanie Andrzeja Dudy
W ten sposób TK rozstrzygnął skargę, którą przed kilkoma tygodniami skierował Zbigniew Kapiński, I prezes SN. Zakwestionował on zgodność z ustawą zasadniczą przepisów, które regulują tzw. test bezstronności sędziego. Chodzi o instrument prawny, którego pomysłodawcą był Andrzej Duda. Został on wprowadzony do polskiego prawa nowelizacją ustawy o SN w czerwcu 2022 r. Umożliwia badanie, czy sędzia spełnia wymogi niezawisłości i bezstronności, z uwzględnieniem okoliczności towarzyszących jego powołaniu i jego postępowania po powołaniu, jeżeli w okolicznościach danej sprawy mogłoby to prowadzić do naruszenia standardu niezawisłości lub bezstronności mającego wpływ na wynik sprawy. Innymi słowy, instrument ten pozwala stronie lub uczestnikowi postępowania na weryfikację bezstronności sędziego w kwestii jego powołania. Mowa przede wszystkim o podważaniu statusu tzw. neosędziów, czyli tych nominowanych po reformie Krajowej Rady Sądownictwa za czasów PiS.
Czytaj więcej
Trybunał Konstytucyjny oceni we wrześniu, czy tzw. test niezawisłości, któremu poddaje się polskich sędziów, jest zgodny z ustawą zasadniczą. I pre...
We wtorkowym wyroku Trybunał uznał, że przepisy regulujące test bezstronności sędziów naruszają konstytucję. Uzasadniając to orzeczenie, sędzia Bartłomiej Sochański zwrócił uwagę, że w następstwie testu bezstronności sędzia ponosi konsekwencje decyzji o wyborze kariery sędziowskiej, która w chwili jej podejmowania była racjonalna, legalna i zgodna z obowiązującym prawem.
– Państwo najpierw stworzyło określoną drogę do urzędu. Dopuściło jednostkę do tej drogi, przeprowadziło ją przez całą procedurę powołania, a następnie w konsekwencji zmiany oceny prawnej dopuszcza mechanizm podważający możliwość wykonywania tej funkcji. Taka sytuacja pozostaje w oczywistej sprzeczności z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego prawa – mówił Sochański.
Według TK zakwestionowany test, wbrew jego nazwie, nie dotyczy niezawisłości i bezstronności, lecz procedury powołania.
– Jeżeli przedmiotem ochrony jest bezstronność sędziego w konkretnej sprawie, to środkiem adekwatnym do tego celu powinno być badanie konkretnych okoliczności mogących wywołać uzasadnione wątpliwości co do bezstronności i niezawisłości. Mechanizm powinien zatem koncentrować się na relacji pomiędzy sędzią, sprawą, stronami i okolicznościami mogącymi wpływać na sposób rozstrzygnięcia. Tymczasem odwołanie do samej procedury powołania na urząd sędziego prowadzi do zastosowania środka znacznie bardziej ingerującego w status sędziego, ponieważ pozwala na zakwestionowanie możliwości wykonywania przez niego funkcji (...) ze względu na zdarzenie sprzed objęcia urzędu – uzasadniał sędzia Sochański.
Trybunał zwrócił też uwagę, że negatywny wynik testu bezstronności prowadzi do odsunięcia sędziego od rozpoznawania konkretnej sprawy i wydłużenia postępowania. – W ocenie TK mechanizm, który miał chronić prawo jednostki do niezależnego i bezstronnego sądu, może w określonych sytuacjach doprowadzić do ograniczenia efektywności wymiaru sprawiedliwości oraz wydłużenia czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie sądowe.
W uzasadnieniu orzeczenia Trybunał wskazał też, że niedopuszczalne jest wykorzystanie testu bezstronności jako alternatywnej metody do oceny prawidłowości powołania sędziego. – Sama możliwość wyłączenia sędziego od orzekania z uwagi na procedurę powołania może wywołać efekt mrożący polegający na obawie utraty stanowiska uzyskanego znacznym wysiłkiem. W konsekwencji test niezawisłości i bezstronności istotnie ogranicza całym grupom sędziów, powoływanych w różnych reżimach prawnych, gwarancje niezawisłości, nieusuwalności i powołania na czas nieoznaczony – uznał Trybunał.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego kwestionuje tzw. test niezawisłości sędziego. Nie ma sędziów ułomnych
O stwierdzenie niezgodności testu niezawisłości z konstytucją upominał się prezes Kapiński przekonując, że w praktyce polskich sądów ukształtowała się praktyka abstrakcyjnego, oderwanego od konkretnych okoliczności kwestionowania powołań sędziowskich, i to głównie wobec sędziów powołanych po 2017 r. Prezes SN wskazywał w swojej skardze na trzy problemy konstytucyjne i jako pierwszy wymienił dopuszczalność kwestionowania statusu sędziego na podstawie jego powołania. Pytał przy tym, czy sądy mogą badać spełnianie wymogów niezawisłości i bezstronności sędziego in abstracto wyłącznie w oparciu o „okoliczności towarzyszące jego powołaniu”, w tym fakt uzyskania rekomendacji od KRS w składzie ukształtowanym po marcu 2018 r.
Pierwszy prezes SN wskazywał również na możliwość naruszenia prerogatywy głowy państwa poprzez przyznanie sądom kompetencji do merytorycznej oceny prawomocnych uchwał KRS i aktów powołania sędziów przez prezydenta. Wreszcie Kapiński dopatrywał się naruszenia prawa sędziego do służby publicznej i stworzenia kategorii tzw. sędziego ułomnego, czyli posiadającego urząd, ale pozbawionego możliwości sądzenia.
Trybunał wydał wyrok w tej sprawie w składzie pięcioosobowym, któremu przewodniczył Stanisław Piotrowicz, a sprawozdawcą był Bartłomiej Sochański.
W lutym Trybunał Konstytucyjny uznał, że wyłączanie sędziego w trybie tzw. testu niezawisłości tylko z tej przyczyny, że został powołany przez prezydenta na wniosek KRS, której członków wybrał Sejm, jest niedopuszczalne. Tym samym TK uznał test niezawisłości sędziego za niezgodny z konstytucją, ale w zakresie sędziów sądów administracyjnych.
Sygnatura akt: K21/26
Czytaj więcej
Przebieg procedury powołania sędziego może wystarczyć do podważenia jego niezawisłości i bezstronności, jeśli doszło do nieprawidłowości mogących w...