Gordon Sumner (lat 58), znany jako Sting, nie chwalił się, że w październiku 2009 r. koncertował w Taszkiencie. Dlatego dopiero teraz brytyjska prasa ustaliła, że artysta za występ przed Gulnarą Karimową zainkasował około 2 milionów funtów. Prezydencka córka wynajęła artystę w ramach organizowanego przez siebie festiwalu sztuk.
Gulnara jest ukochaną córką prezydenta Islama Karimowa. Organizacje międzynarodowe wielokrotnie oskarżały uzbeckiego szefa państwa o naruszanie praw człowieka w swoim kraju, tortury i prześladowanie obywateli.
„Bardzo możliwe, że Sting jest hipokrytą. To niewyobrażalnie głupie z jego strony nie wiedzieć, z kim ma się do czynienia. Po takim występie wszystkie jego wysiłki w obronie praw człowieka i ekologii to jak para puszczona w gwizdek” – cytuje słowa Craiga Murreya, byłego ambasadora brytyjskiego w Uzbekistanie, portal ContactMusic.com.
Sting broni się, dowodząc, że odmowa występu byłaby gestem bezmyślnym.
„Znam reputację prezydenta Uzbekistanu, ale mimo to zdecydowałem się zagrać. Uważam bojkot kulturowy nie tylko za gest bezmyślny, ale i nieproduktywny. Do tego bardzo wątpię, czy w ogóle prezydent interesował się tym, kto przyjechał do niego występować. On jest hermetycznie zapieczętowany w swoim średniowiecznym, tyranicznym umyśle” – tłumaczył Sting.