Janina Paradowska: Premier twardymi słowami wywołał popłoch w szeregach PiS

Prominentna publicystka z kręgu uwielbienia premiera Tuska na stronie polityka.pl krytykuje Prawo i Sprawiedliwość za działania w sprawie katastrofy smoleńskiej. Co nie podoba się Janinie Paradowskiej?

Publikacja: 21.04.2012 14:01

Janina Paradowska: Premier twardymi słowami wywołał popłoch w szeregach PiS

Foto: W Sieci Opinii

Najważniejszy w końcu okazał się wrak. Ważniejszy niż pamięć o tych, którzy dwa lata temu zginęli, niż żałoba i żal, może nawet ważniejszy niż ów Wielki Projekt Polska, który Jarosław Kaczyński próbował przedstawić 10 kwietnia. Obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej Prawo i Sprawiedliwość zawłaszczyło i zdominowało. Nawet ofiary katastrofy partyjnie podzielono na swoich i nieswoich, w ramach – jak to prezes wyjaśniał – ordo caritatis, czyli porządku miłowania. Partyjnego.

Paradowska pisze:

Smoleńsk jest dziś dla PiS dowodem na wszystko i wszystko ma się z nim kojarzyć, wszak żyjemy w czasach przekazów jednoznacznych, łatwych do zapamiętania i oczywiście pobudzających emocje. Smoleńsk więc to nieudolność rządzących, bezrobocie, drożyzna, to Polak bez emerytury, harujący aż do śmierci, to zmarnowane polskie szanse w polityce międzynarodowej, prześladowania Kościoła i opozycji. Wreszcie i to, że ludzie niegodni (zdrajcy, a nawet pewnie i mordercy) sprawują najwyższe urzędy, co jest oczywiście haniebne.

Według publicystki to PiS jest winien niezwrócenia wraku samolotu:

Prawdopodobnie Rosjanie mogliby zwrócić wrak wcześniej, ale jeśli ciągle słyszą, że być może ich premier, a zarazem prezydent elekt uczestniczył w spisku, to nie mają powodu, by się spieszyć. Pewnie sami byśmy się w podobnej sytuacji nie spieszyli.

I według niej:

Projekt uchwały, jaki pojawił się natychmiast po wyjaśnieniach prokuratura generalnego (...) stał się jednak okazją, by premier wreszcie wystąpił nie nad grobami ofiar, ale w parlamencie, czyli w miejscu najbardziej sposobnym do uprawiania polityki i nazwał dosadnie to, co jest dziś autentycznym smoleńskim kłamstwem, czyli właśnie budowanie politycznej przyszłości jednej partii na katastrofie, lekceważenie ustaleń własnego państwa, pogardę dla tegoż państwa i jego demokratycznych procedur.

Paradowska tradycyjnie wielbi premiera:

Premier swoimi twardymi słowami wywołał popłoch w szeregach PiS, o czym świadczy nieskładna, bezradna odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego powtarzającego tylko to, co wcześniej powiedział po wielekroć: że Tusk jest na „liście narodowej hańby”. Nie znaczy to, że odpowiedź premiera położyła kres szaleństwu. Sprawiła jednak, że kolejne tego typu demonstracje, np. wniosek zepchniętej do defensywy Solidarnej Polski, aby zwrotem wraku zajęły się teraz NATO, ONZ i Komisja Europejska, wkroczyły w krainę groteski.

Opinie Janiny Paradowskiej wkroczyły w krainę groteski już dawno temu, a mimo to „Polityka” wciąż je publikuje.

Najważniejszy w końcu okazał się wrak. Ważniejszy niż pamięć o tych, którzy dwa lata temu zginęli, niż żałoba i żal, może nawet ważniejszy niż ów Wielki Projekt Polska, który Jarosław Kaczyński próbował przedstawić 10 kwietnia. Obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej Prawo i Sprawiedliwość zawłaszczyło i zdominowało. Nawet ofiary katastrofy partyjnie podzielono na swoich i nieswoich, w ramach – jak to prezes wyjaśniał – ordo caritatis, czyli porządku miłowania. Partyjnego.

Pozostało jeszcze 80% artykułu
Publicystyka
Roman Kuźniar: 100 dni Donalda Trumpa – imperializm bez misji
Publicystyka
Weekend straconych szans – PiS przejmuje inicjatywę w kampanii prezydenckiej?
felietony
Marek A. Cichocki: Upadek Klausa Schwaba z Davos odkrywa prawdę o zachodnim liberalizmie
Publicystyka
Koniec kampanii wyborczej na kółkach? Dlaczego autobusy stoją w tym roku w garażach
Materiał Promocyjny
Tech trendy to zmiana rynku pracy
analizy
Jędrzej Bielecki: Radosław Sikorski nie ma już złudzeń w sprawie Donalda Trumpa