Do świętej wojny z niewiernymi? Do samobójczych zamachów na amerykańskich żołnierzy? Do burzenia starożytnych zabytków? O, nie! Akhundzaza zaapelował do wyznawców islamu o sadzenie drzew. Potrzebuje drzew, aby wieszać chrześcijan? – mógłby ktoś zadrwić nieprzyjemnie. W żadnym wypadku! Przywódca talibów prosi o drzewa po to, aby „upiększać ziemię”.
Zdrowy rozsądek i umiejętność łączenia faktów jasno wskazują, że Akhundzaza w ten sposób zdecydowanie włączył się w polski spór polityczny. I uczynił to zaledwie kilka dni po tym, gdy media poinformowały o wycięciu drzew w Warszawie przed urzędem dzielnicy Śródmieście. W polsko-polskiej wojnie afgański przywódca opowiedział się po stronie demokratów: „Gazety Wyborczej” i Adama Wajraka, zaś przeciw autorytaryzmowi Prawa i Sprawiedliwości oraz Jana Szyszki. Widać, że losy polskiej demokracji bardzo leżą mu na sercu.