Posiedzenie zostało odroczone do 15 stycznia. Wnioskowali o to obrońcy Zbigniewa Ziobry, mec. Bartosz Lewandowski i Adam Gomoła. Pierwszy z nich nie chciał mówić o szczegółach. Stwierdził, że chodzi o "dość istotne braki materiału dowodowego". – Sąd rozpoznaje wniosek prokuratora i prokurator przedstawia sądowi materiał dowodowy, który jego zdaniem uprawdopodabnia w dużym stopniu popełnienie czynów, które mają być zarzucane. Natomiast z racji tego, że również i pan mecenas [Adam Gomoła] i ja jesteśmy obrońcami innych podejrzanych, wiemy o tym, że są materiały jednoznacznie korzystne w tej konkretnej sprawie, które nie zostały przez prokuraturę przedłożone – powiedział dziennikarzom mec. Lewandowski. 

Już po decyzji sądu o odroczeniu posiedzenia, prawnik przekazał na platformie X, że „prokuratura nie przedłożyła wszystkich materiałów zgromadzonych w śledztwie, z którymi Sąd oraz obrona powinien się zapoznać, aby rozpoznać wniosek prokuratora”. 

Czytaj więcej

W poniedziałek sądny dzień dla Zbigniewa Ziobry

Dlaczego prokuratura domagała się aresztu dla Zbigniewa Ziobry

Wniosek Prokuratury Krajowej o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy wobec Zbigniewa Ziobry poprzedzony został uchyleniem politykowi immunitetu poselskiego przez Sejm

Swój wniosek o areszt prokuratura argumentowała zachodzącą uzasadnioną obawą ucieczki lub ukrycia się Zbigniewa Ziobry, a także obawą bezprawnego utrudniania postępowania. Przypomnijmy, że były minister sprawiedliwości jeszcze przed decyzją Sejmu o uchyleniu immunitetu wyjechał na Węgry. Jak wówczas tłumaczył, już przed głosowaniem „z wiarygodnego źródła” dotarła do niego wiadomość o zamiarze zatrzymania go przez rządzących po powrocie do Polski.

Ponadto, przyczyną zdecydowania się przez prokuraturę na taki krok jest realna groźba wymierzenia politykowi PiS surowej kary. Prokurator chce postawić posłowi – byłemu ministrowi sprawiedliwości – 26 zarzutów zagrożonych karą do 25 lat więzienia – za rzekome ustawianie konkursów na środki z Funduszu Sprawiedliwości, ale także przekazanie CBA środków na zakup systemu Pegasus. Jak pisaliśmy na łamach rp.pl, przyjął przy tym konstrukcję prawną, według której Ziobro miał stworzyć i kierować zorganizowaną grupę przestępczą, z działającymi w niej jego współpracownikami. I tak miałby „przysparzać korzyści” różnym fundacjom czy stowarzyszeniom, którym przyznano środki z Funduszu, także tym związanym z politykami Solidarnej, a potem Suwerennej Polski.

Sam Zbigniew Ziobro przekonuje, że wniosek o aresztowanie go to „czysta zemsta Tuska za śledztwa ujawniające gigantyczne złodziejstwo w jego otoczeniu”. W oświadczeniu wydanym na początku grudnia stwierdził, iż jest gotowy wrócić do kraju, ale postawił warunki. – Chciałbym jasno powiedzieć, że stawię się w kraju w ciągu kilku godzin, jeżeli po pierwsze, zostanie przywrócony losowy przydział spraw, czyli zostanie przywrócona zasada, że sędziów do spraw losuje się tak, jak tego bezwzględnie wymaga ustawa, a nie dobiera pod dyktando ludzi zaufanych pana ministra Żurka. Po drugie, zostaną przywróceni nielegalnie odwołani prezesi sądów, w tym sądu okręgowego i sądu apelacyjnego w Warszawie. I po trzecie, zostanie przywrócona legalna władza w prokuraturze, w tym legalny Prokurator Krajowy – oświadczył Ziobro.

Czytaj więcej

Co z paszportem Zbigniewa Ziobry? Jest decyzja wojewody

Zbigniew Ziobro będzie ścigany listem gończym?

Prowadzący śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości prok. Piotr Woźniak zapowiedział, iż w przypadku uwzględnienia wniosku o areszt, za Zbigniewem Ziobrą zostanie wydany list gończy. Kolejnym etapem może być uruchomienie poszukiwań na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.