Reklama

Ukraińska wojna o Sąd Konstytucyjny

Prezydent Wołodymyr Zełenski wytoczył ją sędziom mianowanym jeszcze za czasów Wiktora Janukowycza i Petra Poroszenki.

Aktualizacja: 02.11.2020 22:06 Publikacja: 01.11.2020 21:30

Demonstracja przed Sądem Konstytucyjnym w Kijowie

Demonstracja przed Sądem Konstytucyjnym w Kijowie

Foto: AFP

Tlącą się od sześciu lat wojnę na wschodzie kraju i wymykającą się spod kontroli pandemię przysłonił wyrok Sądu Konstytucyjnego (KS). Wywołał nad Dnieprem polityczne trzęsienie ziemi.

Chodzi o art. 366 pkt. 1 kodeksu karnego dotyczący odpowiedzialności za nieprawidłowe zeznania podatkowe. Sędziowie KS we wtorek uznali tę normę prawną za niekonstytucyjną, paraliżując tym samym działalność elektronicznego systemu zeznań podatkowych i działalność Narodowej Agencji ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK). Uniemożliwiono też konfiskatę majątku pochodzącego z korupcji oraz zniesiono odpowiedzialność karną za niepoprawnie złożone zeznania podatkowe np. polityków, sędziów czy urzędników.

W ten sposób Ukraina cofnęła się do czasów sprzed rewolucji na kijowskim Majdanie w 2014 roku, gdy nie obowiązywało prawo antykorupcyjne. Zostało uchwalone za czasów poprzedniego prezydenta Petra Poroszenki i było jednym z warunków otrzymania przez Ukrainę wsparcia finansowego z zagranicy (m.in. z MFW). Co więcej, z powodu decyzji sądu Bruksela w każdej chwili może zawiesić ruch bezwizowy dla obywateli Ukrainy. Zaniepokojenie wyrazili już ambasadorowie państw G7, którzy we wspólnym oświadczeniu przestrzegali, że „Ukraina nie powinna się cofać do przeszłości”.

Nasi rozmówcy w Kijowie wskazują, że była to „najszybsza decyzja” sędziów KS w ostatnich latach, ponieważ odpowiedni wniosek 47 deputowanych Rady Najwyższej wpłynął na początku sierpnia. Co więcej, 44 z nich reprezentuje prorosyjską frakcję Platforma Opozycyjna Za Życie, a wśród autorów wniosku był m.in. kum Władimira Putina oligarcha Wiktor Medwedczuk.

Prezydent Zełenski uznał więc, że decyzja sądu zagraża bezpieczeństwu narodowemu, zwołał w czwartek nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i postanowił zdymisjonować wszystkich sędziów KS. Odpowiedni projekt ustawy wpłynął do Rady Najwyższej (większość ma prezydencka partia Sługa Narodu) już w piątek. Z kolei lider rządzącej frakcji Dawid Arachamia poinformował już, że prezydent ma poparcie Parlamentu Europejskiego oraz uzgodnił swoją decyzję z ambasadorami G7.

Reklama
Reklama

– Postanowienie Sądu Konstytucyjnego to bolesny cios w Ukrainę, który wpłynie na nasze relacje z partnerami międzynarodowymi, faktycznie odcinając Ukrainę od wielu procesów międzynarodowych. Cofa nasz kraj na dziesięciolecia i ułatwia życie łapówkarzom – tłumaczy „Rzeczpospolitej” decyzję prezydenta jego rzeczniczka Julia Mendel. Mówi o konflikcie interesów niektórych sędziów KS i twierdzi, że nie mieli prawa orzekać w tej sprawie.

Podobnego zdania jest szef NAZK Ołeksandr Nowikow, który oświadczył w sobotę, że jeszcze 1 października jego agencja wysłała wniosek do prezesa Sądu Konstytucyjnego Aleksandra Tupickiego z prośbą o wyjaśnienia transakcji gruntami na Krymie. Wcześniej ukraińscy dziennikarze śledczy odkryli, że Tupicki poszerzył swoją działkę na Krymie – czyli dokonał transakcji na okupowanym przez Rosję terytorium – w 2018 roku, gdy był jeszcze wiceprezesem ukraińskiego KS. W piątek tłumaczył, że nie poszerzał działki, lecz transakcja wynikała ze zmiany systemów katastralnych z ukraińskiego na rosyjski.

Do KS został mianowany w maju 2013 roku przez ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza (zbiegłego do Rosji w lutym 2014 roku) i w świetle ukraińskiej ustawy zasadniczej nie może zostać zwolniony przed upływem 9-letniej kadencji, a ta kończy się w maju 2022 roku. Tymczasem Komisja Wenecka już wydała oświadczenie i ostrzegła władze w Kijowie przed naruszeniem konstytucji.

Zwolnić sędziego można jedynie za zgodą dwóch trzecich składu KS, a tam prezydent Zełenski nie ma wielu zwolenników. Za jego rządów mianowano tam jedynie dwóch sędziów, większość rozpoczęła swoje kadencje za czasów Janukowycza i Poroszenki.

Z 18 członków KS (obecnie jedynie trzy miejsca są nieobsadzone) sześciu mianuje prezydent, sześciu Rada Najwyższa, a resztę ogólnokrajowy zjazd sędziów. – Parlament może zaakceptować każdą propozycję prezydenta, a po to jest Sąd Konstytucyjny, by władza ustawodawcza nie naruszała ustawy zasadniczej. Jeżeli ustawa Zełenskiego przejdzie i praca KS zostanie siłą wstrzymana, będziemy mieli do czynienia z zamachem stanu – mówi „Rzeczpospolitej” Witalij Portnikow, znany ukraiński politolog i publicysta krytyczny wobec Zełenskiego.

– Gdyby w 2014 roku zostały rozwiązane parlament i wszystkie sądy, rosyjska armia byłaby w Kijowie. Wtedy chodziło o zachowanie legalności instytucji państwowych, bo w przeciwnym wypadku doszłoby do całkowitego demontażu państwa ukraińskiego – twierdzi. Przekonuje, że w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłby kompromis, który obejmowałby sędziów KS immunitetem. – Byliby rozliczani z majątków już po zakończeniu swojej kadencji – mówi.

Polityka
Stany Zjednoczone chcą powrotu do „ustawień fabrycznych” NATO
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Trump zainaugurował Radę Pokoju. „Prawie wszyscy przyjęli zaproszenie, a pozostali zrobią to wkrótce”
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje
Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama