„Rzeczpospolita”: Marcin Mastalerek wyraził pośrednio swoją chęć wystartowania w wyborach prezydenckich. Czy taka kandydatura ma sens?
Marcin Duma: Rzecz polega na tym, że nie bardzo wiemy, gdzie jest dzisiaj Marcin Mastalerek w zakresie emocji i wyobrażeń społecznych. Jest tym, który od zaplecza przygotowywał i realizował pierwszą kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, co czyni go idealnym kandydatem na szefa sztabu. Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy rok przed wyborami prezydenckimi. Wszystkie takie ruchy i deklaracje trzeba rozpatrywać w kategorii mającej miejsce gry w obozie Zjednoczonej Prawicy. Nie zawsze taka deklaracja, dotycząca startu w wyborach, oznacza start czy jego chęć. Czasem chodzi o uzyskanie odpowiedniej pozycji w obozie politycznym. Być może oznacza ona chęć oczekiwanie bycia zaangażowanym w kampanie.