W zasadzie nic już nie powinno przeszkodzić w budowie w Berlinie miejsca pamięci polskich ofiar niemieckich zbrodni. Jest już szczegółowa koncepcja budowy pomnika oraz centrum dokumentacyjnego (obiekt o powierzchni 3–4 tys. mkw.), którą przedstawił Heiko Maas, szef niemieckiej dyplomacji. Jest uznanie polskiej strony w postaci stosownego oświadczenia MSZ.
Brak jednak jednoznacznej rekomendacji, gdzie miałoby powstać owo „Miejsce pamięci i spotkań z Polską". Ale dwa wskazane miejsca w centrum Berlina są ciekawe. Jedno w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Kanclerskiego, tam, gdzie kiedyś stała Opera Krolla. To tam 1 września 1939 r. Adolf Hitler uzasadniał publicznie konieczność napaści III Rzeszy na Polskę. Druga z możliwych lokalizacji znajduje się w okolicach byłego dworca Anhalter, gdzie tworzy się nowy obszar niemieckiej pamięci historycznej. Powstanie tam muzeum uchodźstwa upamiętniające 0,5 mln osób, którym udało się uciec przed nazistami. Nieopodal działa już potężne muzeum ucieczek i wypędzeń ponad 12 mln Niemców po wojnie, w tym milionów z Polski.