Środek ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu. Przed budynkiem niedaleko wejścia do sali obrad stoi funkcjonariusz straży marszałkowskiej z przedmiotem przypominającym pistolet w kaburze. – To broń ostra czy paralizator, tzw. taser? – pytamy. Strażnik, orientując się, że ma do czynienia z dziennikarzem, początkowo nie chce odpowiedzieć. Później jednak przyznaje się, że to pistolet. A taser? – Też jest – mówi, klepiąc się po kurtce na wysokości piersi.
– Przed budynkami sejmowymi nietrudno spotkać też funkcjonariuszy straży marszałkowskiej w kamizelkach taktycznych wypełnionych sprzętem – mówi poseł PO Jarosław Urbaniak, który od kilkunastu tygodni bada temat uzbrojenia sejmowej służby.