Reklama
Rozwiń
Reklama

„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina

To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
„Jay Kelly”, reż. Noah Baumbach, dystr. Netflix

„Jay Kelly”, reż. Noah Baumbach, dystr. Netflix

Foto: mat.pras.

Po nużącym „Białym szumie” (2022) Noah Baumbach powraca do kina autorskiego. Na podstawie scenariusza napisanego wraz z Emily Mortimer buduje swoistą wariację na temat „Osiem i pół” (1963) Federico Felliniego oraz „Wspomnień z gwiezdnego pyłu” (1980) Woody’ego Allena. „Jay Kelly” (2025) to bodaj najbardziej osobliwe dzieło w jego dorobku: na pierwszy rzut oka szalenie interesujące i autotematyczne, ale zarazem nastręczające pewnych problemów. Trudno bowiem stwierdzić, czy to opowieść o fikcyjnym tytułowym bohaterze, czy raczej o wcielającym się w niego George’u Clooneyu, który za pośrednictwem tego utworu – w przedziwnej sekwencji zamykającej – dokonuje czegoś na wzór podsumowania pracy artystycznej (a może po prostu żegna się symbolicznie z X muzą?).

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama