4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W pasie od miasta Wartenis aż do drogi łączącej Dilidżan z Idżewanem rozsiane były azerbejdżańskie auły. Podobnie było na północno- -zachodnim krańcu Armenii, wokół jeziora Arpi. Azerowie mieszkali również w okolicach Wanadzoru, w Sjuniku, Wajoc Dzorze, na Równinie Ararackiej. Na zdjęciu: opuszczony cmentarz muzułmański w Dilidżanie
Drogę z sennego Stepanawanu, noszącego niegdyś nazwę Dżalaloglu (syn Dżalala), do granicy gruzińskiej spowija gęsta mgła. Mży. W zamieszkanym przez Ormian katolików Mecawanie pytam o drogę. Nikt jednak nie wie, gdzie jest wieś Dzjunaszogh. Dopiero po jakimś czasie ktoś w końcu kojarzy, że chodzi o Kyzyłszafag – po azerbejdżańsku Czerwony Świt. Choć nazwę wioski zmieniono w 1991 roku w ramach konsekwentnie wdrażanej od lat trzydziestych ubiegłego wieku armenizacji nazw topograficznych, zupełnie się nie przyjęła. Nie tylko w przypadku Dzjunaszogh. Dla wielu w Armenii Giumri jest wciąż Leninakanem, Wanadzor – Kirowakanem, a ulica Hanrapetutian (przy której mieści się polska ambasada) – ulicą Alawerdian.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W podcaście „Posłuchaj Plus Minus” Marcin Łuniewski rozwiewa mity o nieuniknionym rozpadzie Rosji i analizuje ró...
Krystyna Czerni pokazuje, że nawet o wyczerpująco opisanej twórczości można powiedzieć coś nowego, innego, śwież...
„Aces of Thunder” to okazja, by siąść za sterami klasycznych myśliwców.
Największa siła tej opowieści to fatalizm bez taniej sensacji.