Gdyby chcieć wierzyć lewicowo-liberalnym mediom, to nadszedł właśnie koniec świata. Donald Trump – nowy prezydent USA – okazuje się niemalże namiestnikiem samego szatana w Białym Domu. Dowiedzieliśmy się o nim, że jest nieobliczalny w polityce zagranicznej, że sprzyja Putinowi, chce rozwiązać NATO, gardzi islamem, imigrantami i wszelkimi mniejszościami, a do tego wszystkiego jest mizoginem i dziwkarzem, który chce zapędzić kobiety z powrotem do garów. Co gorsza, Trump został wybrany głosami rednecków – najbardziej pogardzanej warstwy społecznej w dzisiejszej Ameryce, mieszkańców prowincji – białych, ciężko pracujących, religijnych Amerykanów – kiedyś będących solą tej ziemi, a dziś zepchniętych przez nowoczesny, postępowy establishment do roli niepoprawnych politycznie pariasów.