Na pewno młodzi chętniej godzą się na niskie wynagrodzenie lub atrakcyjne ryczałty. I w zasadzie tylko na to mogą liczyć. Stawki godzinowe odchodzą w przeszłość także w większych kancelariach.
Młodym radzi się, by szukali nisz, specjalizacji. Czy to dobry pomysł?
Nie sądzę, by można było szukać nisz w małych miejscowościach. W dużych ośrodkach jest nieco inaczej. Jednak dużą pomyłką byłoby, gdyby młody prawnik wymyślił sobie, że będzie np. specjalistą od prawa lotniczego i za wszelką cenę starał się zdobyć klientów tylko z tej branży. Sądzę, że ważna jest tu elastyczność. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Często taką niszę można znaleźć przez przypadek – np. klient potrzebuje specjalistycznych porad. Zajmując się tym, prawnik pogłębia wiedzę i znajduje kolejnych klientów. Ułatwioną sytuację mają prawnicy łączący praktykę z pracą naukową. Mogą zajmować się jakąś niszową dziedziną prawa, pracując na uczelni. Praca na uczelni zapewni byt, który pozwoli na spokojne rozwijanie specjalizacji. Nie jest też tak, że młody prawnik zajmujący się specjalistyczną dziedziną prawa będzie od razu widoczny na rynku. Ale zyska na pewno większy komfort w pracy z klientami.
Jak może sobie wyrobić markę? Udział w konferencjach pomoże?
W tej chwili mamy na rynku tyle konferencji, że nie sądzę, by można było dzięki nim stać się rozpoznawalnym. Taką możliwość promowania się wykorzystują zresztą intensywnie ich starsi koledzy. Polecałbym publikacje, zwłaszcza w papierowych mediach. Elektronicznych też jest już bowiem zbyt wiele.
Czy na początku warto starać się właśnie o własną kancelarię?