Na rynku energii elektrycznej mamy do czynienia z dużymi zawirowaniami dotyczącymi cen prądu dla odbiorców końcowych. Czy ostatnie zmiany ustawowe spowodują duży spadek obrotów na TGE?
Piotr Zawistowski: W naszej ocenie wprowadzone ostatnio regulacje nie powinny mieć bezpośredniego wpływu na funkcjonowanie TGE. Giełda nie prowadziła szczegółowych analiz w tej sprawie, gdyż nowe przepisy dotyczą relacji sprzedawców z odbiorcami końcowymi, a nie bezpośrednio nas. Ponieważ co do zasady zaproponowany mechanizm polega na utrzymaniu zeszłorocznych cen według pewnego modelu, jednocześnie rekompensując spółkom różnice w ponoszonych kosztach, które związane są z tym mechanizmem, mogłoby się wydawać, że nie powinno to zaburzyć hurtowego rynku energii elektrycznej. Słów „mogłoby się wydawać" użyłem celowo, ponieważ mamy niepewność, co będzie po 2019 r., a transakcje na TGE zawierane będą nie tylko na ten rok, ale także na lata następne. Uczestnicy rynku oczekują teraz na szczegółowe regulacje, które pokażą, na jakich zasadach będą otrzymywać rekompensaty za utrzymanie cen prądu na wcześniejszych poziomach. Z tym związana jest niepewność. W ubiegłym roku wprowadzano przepisy dotyczące 100-proc. obliga giełdowego na sprzedaż prądu, natomiast dwa lata temu wchodziły w życie regulacje MiFID (europejska dyrektywa dotycząca instrumentów i produktów finansowych – red.). W wyniku istniejącej wówczas niepewności dało się zauważyć wahania obrotów na TGE. Nie mogę zatem wykluczyć, że pośrednio obecne regulacje również mogą wpłynąć na zachowania uczestników rynku. Może, ale nie musi, wystąpić np. sytuacja, w której firmy będą wstrzymywać się z kontraktacją na 2020 r. do czasu, aż więcej wyjaśni się w sprawie rekompensat.