Nie dalej niż w maju nagłówki w serwisach informacyjnych alarmowały o fali powodziowej przetaczającej się przez Polskę. Teraz, ledwie dwa miesiące później, po wielkiej wodzie nie zostało śladu, nie licząc zniszczonych przez majową powódź domów i pól, w większej części kraju mamy teraz drugą klęskę. Tym razem suszy.
I jeśli nic nie zrobimy, by zatrzymać w Polsce wodę, czekają nas coraz bardziej dotkliwe powtórki z takich klęsk, zwłaszcza z tej drugiej. Nie zrobimy wiele, by wywołać latem więcej opadów, ale możemy się postarać, by to, co już spadło (albo wytopiło się ze śniegu), zatrzymać na dłużej. I nie patrzeć biernie, jak kolejne fale przetaczają się przez Polskę i giną gdzieś w Bałtyku.