Reklama

Po zabiegu prezent dla lekarza jest jak napiwek

Gdyby karać za przyjęcie koniaku, wszyscy lekarze byliby w więzieniach – uważa Jan Gierada, szef szpitala w Kielcach

Aktualizacja: 03.09.2008 09:10 Publikacja: 03.09.2008 04:17

W Lublinie trwa prawniczy spór o to, co można uznać za łapówkę dla lekarza. Czy jest nią np. koniak wręczony po zabiegu przez wdzięcznego pacjenta?

„Rz” opisała wczoraj sprawę urologa Dariusza S., który – poddany dziennikarskiej prowokacji – wziął łapówkę od pacjenta. Został za to skazany. Sąd uniewinnił go jednak od zarzutu przyjęcia trzech butelek alkoholu (do ich wręczenia przyznało się w śledztwie kilku zadowolonych z leczenia pacjentów). Uzasadnił, że zwyczaj dawania drobnych upominków w takich sytuacjach jest zakorzeniony w polskiej tradycji. Prokuratura odwołała się od wyroku, argumentując, że taki prezent to też korupcja.

Rz: Zorganizował pan dla pracowników swojego szpitala szkolenie antykorupcyjne. W jakim celu?

Jan Gierada, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach: Żeby lekarze byli świadomi, czym jest łapówka, wiedzieli, jak się zachować, gdy pacjent próbuje ich przekupić, i nauczyli się odmawiać. To był czas [szkolenie odbyło się dwa lata temu – przyp. red.], gdy jeden z moich pracowników został zatrzymany pod zarzutem korupcji, a w mediach huczało o zatrzymaniach znanych lekarzy. Uznałem, że takie szkolenie się przyda. Zajęcia prowadzili policjanci z Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej w Kielcach. Zakończył je test. Pracownicy dostali zaświadczenie ukończenia zajęć, które zostało dołączone do ich akt. Teraz mają pełną świadomość, czym jest korupcja i co za nią grozi.

Ale prawo nie jest do końca jasne, co widać na przykładzie sprawy Dariusza S. Prokuratura w Lublinie uznała, że alkohol wręczony po zakończonym leczeniu to łapówka. Sąd go z tego zarzutu uniewinnił. Myśli pan, że za przykładem śledczych z Lublina mogą pójść inne prokuratury? Czy lekarze powinni się zacząć bać, że z powodu butelki koniaku mogą mieć kłopoty z prawem?

Reklama
Reklama

Na szczęście nie słyszałem o podobnych przypadkach. Gdyby jednak przyjąć kryteria tej prokuratury, wszyscy doktorzy zamiast leczyć pacjentów, siedzieliby w więzieniach! Lekarze wykonują bardzo ciężki i odpowiedzialny zawód, trudno się więc dziwić, że pacjenci pragną im podziękować za opiekę i udane leczenie. Co może być złego w bukiecie kwiatów, bombonierce czy butelce niedrogiego alkoholu?

Zdaniem lubelskiej prokuratury butelka wódki czy koniaku to łapówka.

O łapówce możemy mówić wtedy, gdy lekarz od otrzymania prezentu uzależnia wykonanie operacji, rozpoczęcie leczenia czy przyjęcie do szpitala. Wtedy mamy do czynienia z przestępstwem i takich lekarzy należy bezwzględnie ścigać oraz przykładnie karać. Ale gdy pacjent daje drobny prezent po zakończonym leczeniu, nie ma mowy o korupcji. Przecież gdy smakuje nam kolacja w restauracji lub jesteśmy zadowoleni z wizyty u fryzjera, zostawiamy napiwek i nikt nie widzi w tym nic złego. Sam na imieniny od różnych osób dostaję 50 – 70 butelek alkoholu i nie doszukuję się w tym próby przekupstwa.

Fakty są takie, że na prezenty i łapówki w służbie zdrowia Polacy wydają co roku majątek.

Słyszałem, że nawet 12 mld zł rocznie. Przy 100 tys. lekarzy wykonujących ten zawód w kraju wychodzi, że każdy wziął około 120 tys. zł łapówek! To jakiś absurd.

—rozmawiał Tomasz Nieśpiał

Ochrona zdrowia
Trzy szpitale na Podkarpaciu mają setki milionów długów. Czy da się je uratować?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama