Reklama

Gigantyczna pralnia marihuany

Zapadnie, kanały ewakuacyjne, system komputerowy – tak wyglądała największa plantacja konopi indyjskich

Publikacja: 24.03.2010 20:52

Konopie indyjskie zajmowały podziemne hale o łącznej powierzchni 1000 metrów kwadratowych

Konopie indyjskie zajmowały podziemne hale o łącznej powierzchni 1000 metrów kwadratowych

Foto: wielkopolska policja

– Wszyscy u nas zachodzili w głowę: po co komu taka wielka hala w środku wioski, z dala od głównych dróg? – wspomina Aleksandra Kołutkiewicz, sołtys Radzewic pod Poznaniem.

Początkowo mówiło się, że będzie tam ubojnia zwierząt, potem – że hurtownia materiałów budowlanych. Wreszcie wśród mieszkańców rozeszła się wieść – będzie pralnia.

– Ale nic tam się nie działo. Czasem kręcili się jacyś ludzie, od tyłu podjeżdżały busy. Z przodu tylko psy biegały – opowiada pani sołtys.

[srodtytul]Nawet płacił podatki[/srodtytul]

Posesja należy do Janusza P. z pobliskiego Kórnika. To on postawił na niej pokaźnych rozmiarów budynek i zarejestrował firmę.

Reklama
Reklama

[wyimek]Zatrzymani mają od 24 do 47 lat. Niektórzy byli już notowani za pobicia i oszustwa[/wyimek]

Tak jak mówili mieszkańcy i zgodnie z dokumentami – miał prowadzić pralnię chemiczną. Płacił podatki.

– We wnętrzu hali stały pralki i kosze z ubraniami. Kiedy weszliśmy do środka, jedna pralka była nawet włączona – opowiada policjant.

[srodtytul]Woda z osobnego ujęcia[/srodtytul]

Faktycznie jednak pralnia od początku istniała tylko na papierze. Stanowiła przykrywkę dla plantacji konopi indyjskich. Bardzo profesjonalnie zorganizowanej.

– W budynku znajdowały się otwierane hydraulicznie, zamaskowane zapadnie. Wchodziło się przez nie do tuneli, które z kolei prowadziły do podziemnych hal o łącznej powierzchni 1000 metrów kwadratowych – wyjaśnia Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Reklama
Reklama

Tam hodowane były konopie. – W pielęgnacji sadzonek pomagał w pełni skomputeryzowany system, który odpowiadał za naświetlenie, nawożenie i podlewanie – mówi Andrzej Borowiak.

Woda na potrzeby plantacji czerpana była z osobnego ujęcia, a jej temperaturę regulował specjalny podgrzewacz.

Z plantacji do pobliskiego lasu poprowadzone zostały kanały ewakuacyjne. To na wypadek wizyty nieproszonych gości.

Na tym nie koniec. Przestępcy opracowali też specjalny system przekazywania informacji. Każdy z nich miał telefon komórkowy, którego numer znało tylko pozostałych ośmiu członków szajki.

– Laboratoria do produkcji narkotyków czy plantacje konopi są coraz bardziej profesjonalnie urządzane, prowadzone, coraz lepiej ukryte. Jednak to, co zastaliśmy w Radzewicach, jest ewenementem na skalę kraju – ocenia jeden z poznańskich policjantów, którzy brali udział w akcji.

Policjanci zlikwidowali plantację w poniedziałek. Znaleźli 10 tysięcy krzaków konopi, 150 kilogramów roślinnego suszu, 40 kilogramów przygotowanej do sprzedaży marihuany. Jak mówią funkcjonariusze, to największa tego typu plantacja, jaką udało im się zlikwidować.

Reklama
Reklama

Zatrzymali dziewięć osób. To mężczyźni w wieku od 24 do 47 lat. Wszyscy są mieszkańcami Wielkopolski.

Niektórzy byli już notowani za pobicia i oszustwa. – Jednego z nich od 2007 roku poszukiwaliśmy na podstawie listu gończego. Wcześniej został skazany za przemyt narkotyków – wylicza Borowiak.

[srodtytul]Będą kolejni zatrzymani?[/srodtytul]

Jak bardzo rozbudowana była siatka z Wielkopolski? Policja i prokuratura tego nie ujawniają. Jednak w związku z tą sprawą prawdopodobnie będą kolejne zatrzymania. – Na razie wystąpiliśmy o areszt wobec wszystkich dziewięciu zatrzymanych. Sąd się do tego przychylił. Grozi im do ośmiu lat więzienia – informuje Jarosław Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Śremie.

Produkcja i obrót narkotykami to domena zorganizowanych grup przestępczych.

Reklama
Reklama

– Często wytwórnie działają pod przykrywką legalnych firm – wyjaśnia policjant zajmujący się między innymi zwalczaniem przestępczości narkotykowej.

– Przez nasz kraj wiodą trasy przerzutowe z Azji na zachód Europy. Sporo się też u nas wytwarza. Niemal cała amfetamina, która znajduje się na naszym rynku, to krajowa produkcja. Jest ona w przestępczym światku wysoko ceniona. Na krajowych plantacjach wytwarza się też dużo marihuany. Połowa to jednak przemyt, głównie z Holandii – zaznacza.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=l.zalesinski@rp.pl]l.zalesinski@rp.pl[/mail][/i]

[ramka][srodtytul]Narkotyki i podejrzani[/srodtytul]

860 kilogramów marihuany, 385 kilogramów amfetaminy, 116 kilogramów kokainy 16,8 kilogramów haszyszu, 23 kilogramy heroiny, 375 sztuk LSD oraz 204 tys. tabletek ecstasy przejęła policja w ubiegłym roku – wynika z danych Komendy Głównej. W przypadku marihuany to dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, kokainy – nawet pięciokrotnie. W 1999 roku zarzuty w związku z przestępstwami narkotykowymi usłyszało niespełna 5 tys. osób, rok temu już ponad 26 tys. Rośnie liczba nieletnich podejrzanych. W 1999 roku było ich 954, w roku ubiegłym przeszło 3,5 tys. W ciągu ostatnich pięciu lat policjanci zlikwidowali blisko 70 laboratoriów, w których wytwarzane były narkotyki.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama