Reklama

Inwestują, leczą i drżą o przyszłość

Najlepsze szpitale kupują sprzęt, często za pieniądze UE. Ale nie dostają z NFZ całej zapłaty za leczenie

Publikacja: 20.10.2009 03:08

Pierwsze miejsce w tegorocznym rankingu „Rz” zajęła olsztyńska poliklinika

Pierwsze miejsce w tegorocznym rankingu „Rz” zajęła olsztyńska poliklinika

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski

Dyrektorzy są zgodni: dzisiaj ich szpitale wyglądają zupełnie inaczej niż kilka lat temu.

– Staramy się modernizować cały szpital, od korytarzy przez archiwa po blok operacyjny. Tak rozumiemy nowoczesność – opowiada Janusz Olszewski, dyrektor Regionalnego Szpitala w Kołobrzegu (drugie miejsce w ogłoszonym dziś rankingu „Rz”). – Dla lekarzy ważne są warunki pracy na bloku operacyjnym, dla pacjentów – warunki w sali szpitalnej i to, jak wyglądają łazienki. Robimy wszystko naraz. Jeszcze tylko łóżka mamy do wymiany, bo postanowiłem najpierw kupić sprzęt diagnostyczny. Ale wszystko w swoim czasie.

Inwestycje na dużą skalę planują też inne szpitale z czołówki tegorocznego rankingu. Szpital Urazowy w Piekarach Śląskich stara się o unijne pieniądze na budowę bloku z ośmioma salami operacyjnymi. – Pozwoli operować 30 proc. pacjentów więcej niż w tej chwili. I choć trochę zmniejszyć kolejki – zakłada dyrektor placówki Bogdan Koczy.

Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich także chce rozbudowywać OIOM, blok operacyjny i przebudować izbę przyjęć. – Mamy przyznane 40 mln zł od marszałka województwa – mówi Mariusz Nowak, dyrektor CLO. Potrzebne jest też lądowisko dla helikopterów, ale na razie placówka nie ma na nie pieniędzy.

Najlepszy szpital niepubliczny – Pleszewskie Centrum Medyczne – chce inwestować w onkologię i planuje remont ortopedii. – Mamy coraz więcej pacjentów, przymierzamy się do rozbudowy szpitala – opowiada prezes Krystyna Pachciarz.

Reklama
Reklama

Czy szpitalom inwestycje się opłacają? – NFZ nie płaci za jakość. Mój kontrakt nie zmienił się, odkąd mam wyremontowany blok operacyjny. Funduszowi wszystko jedno, w jakich warunkach są leczeni pacjenci – narzeka Janusz Olszewski ze szpitala w Kołobrzegu.

Ministerstwo Zdrowia liczy, że placówkom pomoże wprowadzana właśnie w życie ustawa o akredytacji. – Akredytacja jest dobrowolna i nie chcemy w przepisach formalizować, że ta placówka, która ją uzyska, dostanie większy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ale pacjenci dostaną jasną informację, który szpital jest akredytowany, i chętniej będą się w nim leczyć – przekonuje Marek Haber, wiceminister zdrowia. A to – według niego – ma wpłynąć na lepszą sytuację szpitala.

Tyle że na razie najlepsze szpitale na popularności raczej tracą, niż zarabiają. Wszyscy laureaci tegorocznego rankingu narzekają na nadwykonania – za pacjentów przyjętych ponad limit określony przez NFZ w kontrakcie ze szpitalem nie dostają pieniędzy.

Centrum Onkologii w Bydgoszczy, które wiele lat z rzędu wygrywało ranking „Rz”, w tym roku z powodu problemów z uzyskaniem pieniędzy za leczenie pacjentów spoza swojego regionu w ogóle się do konkursu nie zgłosiło.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama