Czym jest NATO i dlaczego istnieje? To sojusz defensywny, nie mamy innych zamiarów niż ochrona naszej ludności i terytorium – mówił w poniedziałek gen. Alexus Grynkewich, głównodowodzący sił NATO w Europie (SACEUR) podczas Warsaw Security Forum. – Nie uważam, że konflikt jest nieuchronny i nieunikniony – dodawał.
Później najważniejszy amerykański wojskowy na naszym kontynencie wyjaśniał, że potencjalny atak lądowy zostanie zatrzymany, a siły sojusznicze uzyskają przewagę w powietrzu i na morzu. Z kolei jeśli atak będzie kontynuowany, NATO może zniszczyć zaplecze logistyczne i ośrodki dowodzenia przeciwnika. Gen. Grynkewich podkreślał, że nie NATO nie szuka zwycięstwa strategicznego, czyli że nie zamierza używać broni nuklearnej do eskalacji. Nawet jeśli przeciwnik będzie „machał szabelką”, w domyśle nuklearną.
Czytaj więcej
„NATO ma czym odpowiedzieć” – tak ostatnie groźby Władimira Putina podsumowuje gen. Roman Polko. Zdaniem byłego dowódcy GROM-u użycie broni jądrowe...
Zaprezentowanie szerszej publiczności teorii zwycięstwa ma być jasnym sygnałem politycznym, że NATO jest w stanie powstrzymać każdy atak konwencjonalny na swoje terytorium i, co kluczowe, ma także wolę polityczną i zasoby, by to zrobić. – NATO nie szuka wojny. My jesteśmy po to by zachować pokój – powtarzał Grynkewich i podkreślał brak wątpliwości, że każdy atak zostanie powstrzymamy i jeśli będzie kontynuowany, to Sojusz zniszczy wojska, które go prowadzą.
Nieoficjalnie wiadomo, że istnieje także 4-stronicowy dokument niejawny, który bardziej precyzuje, jak Sojusz będzie reagował na działania Rosji.
Oprócz jasnego przekazu do Rosji, warto też zwrócić uwagę na słowa o nieszukanie zwycięstwa strategicznego. Jak to interpretować? – To jest teoria zwycięstwa w odstraszaniu i jednocześnie jasny sygnał, że USA chcą dla siebie zachować możliwość potencjalnej eskalacji nuklearnej i obawiają się tego, że któryś z sojuszników mógłby zacząć tego rodzaju komunikację strategiczną na własną rękę – mówi „Rz” jeden z oficerów Wojska Polskiego.
NATO 3.0. USA nie wycofują się z parasola nuklearnego
Ten jasny, polityczny przekaz amerykański generał wyartykułował w momencie, gdy Sojusz Północnoatlantycki przechodzi ważną zmianę. USA wprost komunikują, że zmniejszą swoje zaangażowanie konwencjonalne w Europie i że to właśnie europejscy sojusznicy będą musieli teraz przejąć większą rolę w odstraszaniu konwencjonalnym. W nowym NATO amerykański parasol nuklearny ma wciąż obejmować wszystkich członków i z tego Waszyngton się nie wycofuje.
Niemniej jednak w najbliższych latach problematyczne może być zachowanie spójności Sojuszu. Z jednej strony Rosjanie będą dalej atakować kraje członkowskie tuż poniżej, bądź na progu wojny. W takie działania wpisują się m.in. podpalenia zakładów zbrojeniowych czy sabotaże na lotniskach czy kolejach. W końcu brak odpowiedzi NATO albo kłótnia państw członkowskich, jak to odpowiedź ma wyglądać, może doprowadzić do kwestionowania artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. A to właśnie na tym zależy Moskwie.
Czytaj więcej
- Społeczeństwo rosyjskie jest skażone imperialnym wirusem. Tylko ukraińska flaga w Sewastopolu może wybić to Rosjanom z głowy - mówi „Rzeczpospoli...
Z drugiej strony rosnąca pozycja Niemiec, które na zbrojenia wydają coraz więcej – i nominalnie jest to zdecydowanie więcej niż Francja czy Wielka Brytania – może tworzyć naturalną pokusę, by to właśnie Berlin zastąpił Waszyngton jako lider NATO w Europie, do czego też w pewien sposób namawiają Amerykanie. Problem w tym, że wspominane państwa, a także Polska, mogą mieć zupełnie inne zdanie w tym obszarze i to może dodatkowo obniżyć spójność Sojuszu.